POLSKI

Welcome Wilkommen Bienvenu Bem-vindo Benvenuto

Bienvenido Velkommen Välkommen Σας καλωσορίζω

Приветствую вас Size Hoş Geldiniz קבל אותך / أهلا بكم

আপনাকে স্বাগত জানাই। Добре дошли Toivottaa teidät tervetulleeksi

 

आप का स्वागत करते हैं। Üdvözöljük Önöket を歓迎します

Bun venit Pozdravljaju vas 당신을 환영할 것이다.

A site for the sake

of our planet

 

 

Kryształowe Dzieci

 

Kryształowe Dzieci są w pełni świadome i gotowe aby każdemu, kto chce ich wysłuchać opowiedzieć, w ich prostym języku, jaki jest ich cel ,a mianowicie :przywrócić ludzkości bezinteresowną miłość i pokój na świecie.

Jako ich opiekunowie ,jesteśmy odpowiedzialni,aby pomóc w ich dązeniach, i szanować

za to kim są za to co chcą osiągnąć tutaj i teraz

Kryształowe Dzieci noszą w sobie świadomą pamięć mądrości wieków, i oferują ją nam dobrowolnie.

Co zamierzamy z tym zrobić?

Słyszymy ich posłanie? i wykorzystamy tę "wielowiekową" wiedzę.... w naszym życiu, naszym środowisku i naszym świecie? ....

Lub wolimy pozostać w niewiedzy zamykając jedną po drugiej możliwość kontaktu z nimi?

Nasze dzieci są naszą przyszłością. Przyszłość naszych dzieci może nam przynieść duże zmiany dla dobra ludzkości- jeśli chcemy wysłuchać tego, co mają nam do przekazania! ...

Dlatego powinniśmy szanować nasze dzieci, pielęgnować ...i być otwartym na ich zdolności,

bo czasami one mogą rozumieć wiecej niż my . Poznajmy możliwości wyższej rzeczywistości, nic nie stoi na przeszkodzie,

nawet jeżeli nie rozumiemy. Zamiast tego bądżmy otwarci na... z pewnością cudowne talenty naszych dzieci.

Nie ma powodu, aby obawiać się o nie!

Mimo, że są one tak utalentowane,to są nasze dzieci, a w końcu ich przesłanie nie zawiera niczego nowego - to są po prostu cudowne ideie o których większość z nas zapomniała. A gdyby Jezus przyszedł z powrotem na ziemię,jesteś pewien, że Go rozpoznasz? Lub wybierzerz faryzeuszy naszego czasu aby ukrzyżować Go jeszcze raz... W każdym razie, monsieur Antoine de Saint Exupery: Mały Książę powrócił ....

i teraz jest nas wielu! ... Chciałem to tylko powiedzieć

 

 

 

Akiane Kramarik

 

 

Akiane – dziecko Indygo

Naprawdę nazywa się Akiane Kramarik (ur. 09.07.1994r.). Urodziła się w Mount Morris, w stanie Illinois, jej matka jest Litwinką, a jej ojciec Amerykaninem. Jest uważana za dziecko epoki „Kryształowych Dzieci”. Była absolutnie samorodnym talentem, który wprawiał w zdumienie jej rodzinę i znajomych. Akiane zaczęła rysować w wieku czterech lat, malować - w wieku 6 lat, pisać wiersze - w wieku siedmiu lat. Jej obrazy miały niezwykłą cechę. Pomijając znakomitą technikę pobudzały ludzi je oglądających do refleksji o życiu i świecie.

Błyskawicznie w USA znaleźli się fani jej talentu malarskiego. Swój pierwszy autoportret sprzedała za 10.000 dolarów. Niezwykłe jest to, że znaczna część pieniędzy ze sprzedaży jest przekazywana przez Akiane na rzecz organizacji charytatywnych. Już jako kilkuletnie dziecko Akiane mówiła wyraźnie rodzicom, że jej obrazy nie mogą być źródłem ich fortuny, lecz mają stanowić inspirację dla ludzi, którzy poszukują sensu. Dość niezwykłe stwierdzenie, jak na 5-letnią, małą dziewczynkę.

Ale mówi ona więcej na temat siebie i swojego trzeba przyznać unikalnego talentu. Uważa bowiem, prowadzi ją Bóg, co jest zaskakujące dla jej rodziny, która nie jest religijna. Według Kramarik, jej sztuka jest inspirowana wizjami nieba i osobistym połączeniem się z Bogiem, wyższą świadomością Wszechświata.

Dziewczynka nie tylko maluje i pisze wiersze, ale też bardzo mądrze i dojrzale mówi, życzyłaby sobie “aby wszyscy kochali Boga i siebie nawzajem”.

Wstaje każdego ranka o 4 po to aby przygotować się do malowania, mówi po angielsku, rosyjsku, litewsku, zaczęła rysować w wieku lat 4, malować gdy miała 6 lat.

Wystąpiła w kilkunastu programach telewizyjnych i radiowych, np. u Oprah Winfrey.

W wieku 10 lat, dziewczyna pojawiła się w The Oprah Winfrey Show, natomiast w CNN wystąpiła mając 12 lat. W Stanach Zjednoczonych jest rozpoznawalna w stopniu prawie równym najsławniejszym gwiazdom Holywoodu.

No i czas na obrazy. Pokazujemy ledwie kilka wybranych dzieł Akiane Kramarik. Czy rzeczywiście jest prawdą, że jej sztuka uderza w człowieku jakąś dziwną, świetlną strunę w każdym z nas? Czy rzeczywiście jej talent porusza ludzką duszę? Warto ocenić samemu…

 

 

 

 

DZIECI NOWEJ ERY

https://www.youtube.com/watch?v=PfLf7dlituc

 

Cafe de flore - Dzieci Indygo i Kryształowe

https://www.youtube.com/watch?v=uZOKraXAVwU

 

Akiane Kramarik

https://www.youtube.com/watch?v=4NshYCeUbf8

 

Fenomen Indygo

https://www.youtube.com/watch?v=ZknXFxUZArM

 

Czy masz dziecko Indygo?

https://www.youtube.com/watch?v=9gB-akdBtm4

 

Nowe dzieci przybyły!

https://www.youtube.com/watch?v=6fy3gOvT6GE

 

Omnec Onec mówi o przejściu w wyższy wymiar

https://www.youtube.com/watch?v=Jk8CrAkXC4o

 

Wystąpienie Omnec Onec na międzynarodowym targu książek we Frankfurcie w 2011 roku

https://www.youtube.com/watch?v=CUs6hacCjrY

 

Dzieci Indygo to dzieci nowej ery

https://www.youtube.com/watch?v=llDC3lmc8qc

 

 

 

 

DZIECI NOWEJ ERY

 

Rodzice, pedagodzy, psychologowie i wszyscy, którzy mają stały kontakt z dziećmi zauważają, że dzieci rodzące się od 30 lat są inne niż pokolenia wcześniej. Kierują się innymi potrzebami, inaczej czują, mają inne cele życiowe i duchowe. Przychodzą na świat po to, by wskazać ludzkości właściwy kierunek rozwoju. Często dorośli nie rozumieją ich potrzeb, i usiłują wtłoczyć je w stare systemy i struktury społeczne, polityczne, edukacyjne i prawne.

Dzieci Indygo często nie rozumieją tego, kim są. Czują, że są inne.

Czują się jak z „innej planety”.

Dlatego , zanim one wskażą nam nowy kierunek, od nas wymagają pomocy, uwagi wsparcia, aby dzięki swym wrodzonym darom mogły zająć się celem,

z którym przyszły na świat.

Wśród Dzieci Nowej Ery wyróżnia się dwie główne grupy.

Dzieci Indygo i Kryształowe.

Obie grupy są niezwykle wrażliwe, mają parapsychiczne zdolności i ważne cele do zrealizowania na ziemi.

DZIECI INDYGO

 

Dzieci Indygo to pokolenie, które zaczęło się rodzić w latach 70-tych ubiegłego wieku do ok. 2000roku, kiedy to przychodzić na świat zaczęły Dzieci Kryształowe.

Nazwa indygo pochodzi od koloru ich aury. Jest to kolor czakry trzeciego oka, która odpowiedzialna jest m.in. za zdolności jasnowidzenia i widzenie energii.

To, co odróżnia dzieci indygo od innych to temperament. Obdarzone są duchem buntowniczym i wojowniczym.

Ich przeznaczenie to burzenie starych, skostniałych systemów.

Dzieci Indygo doskonale wyczuwają nieuczciwość i manipulację.

Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nie udzielającej wyjaśnień, nie dającej możliwości wyboru).

Pewnych rzeczy po prostu nie robią – czekanie w kolejce jest dla nich zbyt trudne.

Nie poddają się dyscyplinie.

Mówią o tym czego potrzebują.

Ponadto często mylnie diagnozowane jest u nich ADD i ADHD.

 

Dzieci Kryształowe

Około 2000 roku zaczęły pojawiać się dzieci nowego pokolenia – Dzieci Kryształowe.

Nazwa powstała od koloru aury tych dzieci. Jest opalizująca i bogata w różnobarwne, pastelowe odcienie.

Dzieci Kryształowe różnią się bardzo wyraźnie od Dzieci Indygo.

Mają duże, piękne oczy o głębokim spojrzeniu, które zdradza ich wielką mądrość wyprzedzającą ich wiek.

W ich zachowaniu nie ma żadnych znamion buntowniczej wojowniczości.

Kryształowe Dzieci są spokojne, wyciszone i pełne zrozumienia dla innych.

Tak jak Indygo, źle czują się w atmosferze kłamstwa i nieuczciwości,

ale one nie chcą niczego burzyć.

Celem Kryształowego pokolenia jest nauczanie nowego, a nie walka ze starym.

To duchowe drogowskazy, wyznaczające kierunek rozwoju ludzkości.

Ich niezwykłość daje o sobie znać jeszcze przed ich pojawieniem się na ziemi.

Często nawet przed ich poczęciem. Ciąża bywa problemowa, obfituje jednak w

niemal magiczne doświadczenia duchowe.

Wiele matek Kryształowych Dzieci opowiada że w czasie ciąży, ich nienarodzone jeszcze istoty,

porozumiewały się z nimi telepatycznie.

Ale nie tylko z matkami potrafią się komunikować. Przekazują informacje na swój

temat bliskiej rodzinie.

Często w postaci snów.

Komunikacja Dzieci Kryształowych rozwinięta jest na najwyższym poziomie.

Słowa bywają zbędne.

Kontakt telepatyczny i przekazywanie obrazów są naturalne.

Często zaczynają mówić dosyć późno.

Ale nie jest to regułą.

Kryształy, jako jeden z darów, z którymi przychodzą na świat, mają zdolność uzdrawiania.

Już paromiesięczny Kryształek sprawia, że bolący brzuch mamy zdrowieje, kiedy maluszek

przytuli do niego swoje łapki.

Dzieci te w sposób naturalny widzą aurę, wiedzą więc kto potrzebuje pomocy.

Bez wahania przekazują swoją uzdrawiającą energię, a po zabiegu oczyszczają

się, otrzepując dłonie,

jakby pozbywały się energii negatywnej.

Tak samo zachowują się wobec każdej formy agresji.

Często po prostu negatywną energię wyrzucają za okno.

„Do lasu, do wilków”, jak mówi mój Kryształowy Wnuk-Filip.

One nawet nie muszą dotykać łapkami.

Energię uzdrawiającą potrafią przekazać samymi myślami.

Kontakt z nimi jest bogatym źródłem inspiracji, otuchy.

Te dzieci uwielbiają przebywać na łonie natury.

Jednakową miłością darzą ludzi, zwierzęta, rośliny a nawet kamienie.

Chętnie słuchają okruchów i monolitów skalnych.

 

DZIECI INDYGODZIECI NOWEJ ERY

 

Jeśli czujesz się choć trochę „inny” lub identyfikujesz się z dziećmi indygo,

to poniższy tekst jest dla ciebie.

 

Jan Tober („Dzieci Indygo”) opisują nas jako: bardziej intuicyjne, bardziej duchowe, bardziej wymagające, inteligentniejsze, bardziej konfliktowe, a w niektórych

przypadkach nawet bardziej brutalne niż jakiekolwiek pokolenie przed nimi.

 

 

Inaczej czujemy i kierujemy się innymi potrzebami duchowymi niż nasi bliscy.

Jesteśmy bardzo inni i za nic nie chcemy dopasować się do reszty. To reszta musi nas zrozumieć i stworzyć nam odpowiednie warunki do życia. Nie bez powodu piszą o nas książki.

 

Bezwiednie „czytamy” w kronice Akaszy.

Cokolwiek potrzebujemy wiedzieć, po prostu WIEMY (nie wiadomo skąd). Wielu z nas jednocześnie odbiera te same sygnały i wpada na te same pomysły…

 

Uwielbiamy życie ziemskie we wszystkich jego przejawach. Kochamy zwierzęta, Naturę, harmonię i piękno.

Jesteśmy gotowi zrobić WSZYSTKO, by uczynić tę planetę miejscem bezpiecznym i pełnym miłości.

Działamy, jakbyśmy mieli wmontowany kompas, nakazujący zmierzać w kierunku najwyższego dobra wszystkich mieszkańców Ziemi.

 

Posiadamy doskonałą intuicję, silną empatię i – czasami – niezwykłe zdolności telepatyczne.

Wiemy, kiedy jesteśmy oszukiwani i kiedy oszukiwani są inni ludzie. Gwałtownie reagujemy na cudzą krzywdę.

Mamy głębokie poczucie wspólnej JEDNOŚCI, dlatego to, co boli innych, w takim samym stopniu boli i nas.

Pragnienie usunięcia (własnego) bólu jest motorem naszych działań.

 

Cechą, która zdecydowanie różni nas od reszty ludzi jest częściowo pokonany ”GEN NIEWOLNIKA”

Podobno dawno temu przybysze z Kosmosu („bogowie”) zmodyfikowali nasze DNA, by posiąść idealnych niewolników do prac fizycznych.

Jak mawia stare przysłowie „niewolnik nie chce być wolny, pragnie tylko zostać panem niewolników„.

Dlatego, gdy zostaliśmy sami, rozpoczęliśmy historię wzajemnych podbojów i albo jesteśmy podporządkowani albo zniewalamy innych. Toczymy nieustanne boje o dominację i strefy wpływów.

Nowa Era ma przerwać błędne koło obłąkańczych relacji, ale tylko gdy dokonamy całkowitej przemiany świadomości i skupimy się na siłach duchowych! Musimy „przeskoczyć” istniejące dotąd uwarunkowania genetyczne i ujrzeć wreszcie w drugim człowieku… samego siebie.

Dzieci indygo stanowią żywy przykład, jak nie dać się zdominować silniejszym i nie dążyć do władzy nad słabszymi. Poprzez nieokiełznaną niezależność samym naszym istnieniem wymuszamy na otoczeniu nowy obraz świata.

 

Posiadamy dominującą wolę.

Niektórzy przypisują nam królewską godność, choć jest to wyłącznie poczucie godności Człowieka.

Ono nie pozwala uznać żadnej, ograniczającej nas władzy. Po prostu nie potrafimy żyć wbrew własnym uczuciom, obce nam jest samozakłamanie. Nie umiemy poddać się niezdrowym układom w domu, w szkole, w pracy… Nie damy narzucić sobie zbędnej dyscypliny, nie ugniemy karku przed głupszymi od nas.

Przykładem pokazujemy, że życie w zgodzie ze sobą i wewnętrzną Prawdą jest możliwe.

 

 

Jesteśmy WOJOWNIKAMI ŚWIATŁA. Z

Zgodnie z naszą naturą wobec ludzi pragących zmian jesteśmy ciepli, przyjaźni i pełni miłości. Stajemy się jednak bezwzględni, zimni i bezkompromisowi, gdy ktokolwiek stanie na drodze naszych celów, wywiera na nas presję, stara się przejąć nad nami władzę, zdominować lub wciągnąć w swoje brudne gry. Tego typu ludzi traktujemy okrutnie!

W umiejętność tę wyposażył mnie TON GALAKTYCZNY (kalendarz Majów). Pomaga zmrozić w sercu empatię i miłość, gdy trzeba udzielić komuś twardej lekcji.

Ilekroć uda nam się postawić na swoim, czujemy się, jakbyśmy przeforsowali w Akaszy kolejną „ustawę”, bezwzględnie zakazującą wykorzystywania człowieka przez człowieka.

 

 

Buntownicza Natura i wyjątkowo ostry temperament sprawiają, że można nas zabić, ale nie można nas do niczego zmusić.

 

Jesteśmy nieposłuszni i niesubordynowani wobec etycznie ułomnych zwierzchników, gdy nie dają wyboru, odbierają prawo do samodzielnego myślenia i działania, dbają tylko o siebie zamiast o wspólne cele…

W naszym świecie prawdziwa władza może zaitnieć tylko tam, gdzie wszyscy uczciwi podwładni ujrzą w niej sukces dla siebie!!!

 

Nie da się nas wtłoczyć w stare ramy edukacyjne, w przebrzmiałe systemy społeczne, religijne, polityczne czy prawne…. Nieustanna walka z tymi, którzy się o to starają, jest dla nas wielkim problemem ale i drogą.

Każda wygrana to zburzenie kolejnej struktury, której brak prawości i szans na wolny rozwój człowieka.

 

Jesteśmy brutalnie szczerzy i konfliktowi.

Zawsze i wszędzie mówimy, co myślimy, a raczej szybciej mówimy niż zdążymy pomyśleć.

Mamy wstręt do dyplomacji. Otwarcie wyrażamy, co czujemy lub co mogą czuć inni w niezdrowej sytuacji.

Przez nadmierną szczerość robimy sobie wielu wrogów. Niestety, tych nie brakuje nam nigdy.

 

 

 

 

 

Wyobcowani i zbuntowani żyjemy już w innym – swoim własnym -świecie.

Miksujemy różne prądy duchowe tak, by nasza filozofia życiowa znalazła współbrzmienie z ogólnym WIELKIM PORZĄDKIEM. Wybieramy ostatecznie to, co pozwala być spontanicznym i bez krzywdy dla kogokolwiek daje nam szczęście. Ustalamy NOWE, własne reguły i natychmiast się im podporządkowujemy.

Jest to dla nas jedyna droga, by w sposób czysty i prawy czynić to, co dyktuje i serce i rozum.

Przykładem zachęcamy do podobnych przemian innych.

 

 

Jesteśmy nieprzekupni i odporni na stan posiadania.

Jedyne, co dla nas cenne, to MIŁOŚĆ i nasze ideały. Wypełnia nas bogactwo ducha.

Świat materii jest tylko tłem. Pieniądz - tylko środkiem.

Osiągając dojrzałość czerpiemy bezpośrednio ze źródła obfitości i w celu tworzenia RAJU NA ZIEMI łatwo zdobywamy każdą sumę.

Równie łatwo ją wydajemy, bo zbędne są nam rezerwy, rzadko gromadzimy coś na zapas. Nie obciąża nas przywiązanie.

Dzięki temu nie można nas przestraszyć BRAKIEM czy STRATĄ czegokolwiek.

Jesteśmy i pozostajemy WOLNI!

 

 

Posiadamy dużą skłonność do ryzyka. Wiemy, że tego, co naprawdę do nas należy (z własnym życiem włącznie), stracić nie można. Konsekwentnie robimy więc swoje, nie oglądając się na nic (najmniej na dobra materialne)

 

Jesteśmy szczególnie wrażliwi na przejawy absurdu.

Absurdem jest dla nas wszystko, co jeśli nawet społecznie lub religijnie poprawne, wchodzi w konflikt z Uniwersalnym Prawem. Jakakolwiek dyferencja między Prawdą a idiotyzmem ziemskich „urzędasów” drażni nas brakiem logiki! Odruchowo obnażamy wszelki bezsens, zmuszając otoczenie do koniecznych przemyśleń.

W ten sposób jako całość (wszystkie dzieci indygo) dokonujemy powolnych przemian w myśleniu ludzi na całej planecie.

To mrówcza, niewdzięczna praca. Z tego powodu wielu ludzi postrzega nas jako konfliktowych, a nasza „wzniosła rola” często w tym właśnie punkcie się kończy.

Bo jeśli ktokolwiek sądzi, że zmiany pojawią się SAME, przywiezione przez nas w kosmicznych walizkach, jest w błędzie. Przemiana musi dokonać się we wnętrzu każdego człowieka, by stała się wyraźnie odczuwalna w jego życiu, a potem w życiu całej ludzkości.

 

 

Wykazujemy się błyskotliwą inteligencją, wyposażoną niekiedy w ostre, satyryczne poczucie humoru.

Bo jest to najskuteczniejsza broń, pomocna w nieustannej walce o przeforsowanie naszej wizji świata. Dlatego humor i optymizm towarzyszą mi w najgorszych nawet opresjach.

 

Myślimy niemal wyłącznie abstrakcyjnie i zawsze w sposób nowatorski. Nie ma dla nas nic niemożliwego. Mamy niewyczerpane pokłady twórczej energii i liczne talenty. Inspiracje czerpiemy wprost ze Światła, ze snów, z słów zasłyszanych na ulicy…

Nieustannie atakujące nas pomysły pojawiają się w naszych głowach szybciej, niż zdołamy je realizować.

 

Nie jesteśmy prymusami.

Wysoki iloraz inteligencji w połączeniu z ogromną niezależnością sprawia, że nasza błyskotliwość i talenty gasną podczas nudnych lekcji w szkole. Dla nauczycieli jesteśmy ekscentryczni i niezrozumiali. Mamy opinię zdolnych, ale leniwych. Niektórzy z nas bywają uznani za cierpiących na zespół ADD lub ADHD.

Różnica między nami a chorymi dziećmi polega na tym, że my jesteśmy inteligentni.

Otwierramy się tylko na Wiedzę, przydatną w życiu i do samorealizacji, z pasją rozwiniemy talenty, w które wyposażyła nas Natura. Zmuszeni do nauki przedmiotów zbędnych, odmawiamy koncentracji i uwagi, a gdy nie ma innego wyjścia, chorujemy. (Uzdrowienia wymaga system edukacji.)

 

W SPRZYJAJĄCYCH WARUNKACH BYTOWYCH jesteśmy radośni, idealistyczni i pełni pomysłów na ulepszenie świata.

Ogólnie rzecz biorąc jesteśmy najzwyklejszymi ludźmi pod Słońcem, podlegamy tym samym uwarunkowaniom astrologicznym, numerologicznym i tak samo obarczeni jesteśmy karmą… Kieruje nami pragnienie szczęścia w idealnym świecie naszych marzeń.

Wyposażeni w wyjątkową wrażliwość na wszelkie wypaczenia uparcie szukamy sposobu na realizację własnych ideałów.

Na tej ścieżce – tak samo jak wszyscy - jesteśmy zmuszeni rozwijać wewnętrzne mistrzostwo. Do doskonałości mamy równie daleką drogę.

 

 

 

 

KIM NA PEWNO NIE JESTEŚMY

Stanowimy zjawisko, które wielu ludzi traktuje na równi ze wszystkim, co paranormalne, a to wielki błąd.

Jasnowidzenie, jasnosłyszenie… przydatne są w pracy egzorcystów czy różnej maści szpiegów (często do poszukiwania zwłok). To praca „na usługach”, która nikogo nie skłoni do wielkich przemian.

Zdolności psychiczne jak jasnowidzenie są cechą niższą, spotykaną u zwierząt. My skupiamy się na rozwoju mocy duchowych: kreatywności i INTUICJI.

Żadne z nas nie jest channel-medium. -Silne poczucie niezależności nie pozwala nam oddać ciała (aparatu mowy, piszącej ręki…) we władanie tak naprawdę nie wiadomo czyje.

W przypadku, gdy istoty z innych wymiarów chcą nam coś przekazać albo – co często się zdarza – POMÓC – mają otwartą drogę do świata naszych snów. Tędy przychodzi do nas mnóstwo ułatwiających życie wskazówek i wiele ostrzeżeń.

Nie jest prawdą, że nasza aura ma kolor indygo. Kolory aury to odpowiednik uczuć i emocji; dysponujemy całą paletą - jak każdy człowiek. Bo w istocie jesteśmy zwykłymi ludźmi. Barwa indygo przeważa tylko w dzieciństwie, gdy w sposób wzmożony tworzymy samych siebie i swój świat.

 

NASZE ZADANIA

- Musimy zainicjować proces uzdrawiania i transformacji.

Jesteśmy związani z ekologią, prawem, medycyną, parapsychologią… , by od wewnątrz wprowadzić ulepszenia.

Do naszych zadań należy wymuszenie nowego systemu edukacji, który następnie zmieni oblicze struktur społeczno-politycznych.

Własne, najczęściej przykre doświadczenia życiowe i nadmiar pomysłów wskazują nam drogę.

- Staramy się obalić stare systemy tam, gdzie to konieczne. Dowodzimy, że struktury odarte z PRAWDY nie mają już prawa bytu. Demaskujemy i dążymy do usunięcia przestarzałych konwenansów, bezsensownych przepisów, praw i reguł tam, gdzie ograniczają właściwy rozwój i nic dobrego nie wnoszą.

W tym punkcie niezbędny bywa nasz upór i siła.

- Czuwamy, by nowe kierunki nie podlegały starym wypaczeniom.

Dbamy, by obnażyć królestwo jakiejkolwiek manipulacji. Wszelka nowość wtłoczona w stare ramy mistyfikacji, najdrobniejsze oszustwo działa na nas jak przysłowiowa płachta na byka.

- Wielu z nas pomaga innym dotrzeć do naturalnych potencjałów i wewnętrznej Prawdy.Chcemy, by każdy mógł podążać wyłącznie własną ścieżką (nie naszym śladem) i realizować wyłącznie własne cele (nie nasze) – w harmonii z Całością, w poczuciu własnego szczęścia i spełnienia, w oceanie miłości…. Zależy nam ogromnie na rozszerzeniu świadomości wszystkich ludzi na Ziemi. Pragniemy, by każdy człowiek stał się WOLNY.

 

 

Alma Deutscher

 

OPIS:

Jeśli Twoje dziecko jest inne może się okazać, że to nie Ty powinieneś je wychowywać, ale to ono wniesie nowe wartości do Twojego życia, do życia naszego społeczeństwa.

Dzieci Indygo to młodzi ekscentrycy, którzy tworzą własne reguły i żyją tak, jak dyktuje im serce i rozum, mają silną wolę, poczucie humoru, twórczą wyobraźnię. Po raz pierwszy pojawiły się na tej planecie w późnych latach siedemdziesiątych (pionierzy nawet w pięćdziesiątych). Są to „stare dusze” dojrzałe by zapoczątkować rewolucję duchową świata.

Pozwólmy sobie uszanować odmienność naszych dzieci, pozwólmy zainicjować w nas otwartość na duchową przemianę, odkryjmy pierwiastek INDYGO w każdym noworodzącym się dziecku.

FRAGMENT:

Mali posłańcy światła

Dzieci Indygo reprezentują szczególny rodzaj osób, które pojawiają się na naszej planecie, aby obdarzyć nas swymi darami. Są tu po to, żeby zmienić nasze systemy polityczne, edukacyjne, żywieniowe, rodzinne i inne. Są tu też po to, aby pomóc nam wszystkim dotrzeć do swoich potencjałów poprzez stanie się bardziej naturalnymi i intuicyjnymi.

Podobnie jak pierwsi osadnicy w Ameryce Północnej czy w Australii, Indygo są niezależne, uparte i twórcze. Mają do wykonania pewne zadanie i nie pozwolą nikomu stanąć sobie na drodze. Poprzednie pokolenia otrzymały intuicyjne przesłanie: „Zmienić rząd, uzdrowić świat”. Podjęły działania w tym kierunku, ale uległy apatii i obowiązkom rodzinnym, które je zniechęciły i rozproszyły. Dzieci Indygo nie pozwolą, by znowu tak się stało – to znaczy, o ile ich nie odurzymy i nie zmusimy do uległości. Istnieją jednak ludzie, którzy odrzucają zmiany reprezentowane przez te dzieci. Chcieliby, aby system szkolnictwa pozostał niezmieniony i żeby Dzieci Indygo podporządkowały się istniejącym systemom. Ponieważ Dzieci Indygo nie można do niczego zmusić, a przymus postrzegają one jako formę nieuczciwej manipulacji, są one podstępnie odurzane, żeby je lepiej „dopasować”.

Dzieci Indygo często szufladkuje się jako cierpiące na ADD albo ADHD. Skróty te oznaczają odpowiednio: zespół zaburzeń koncentracji uwagi oraz zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Jednak dzieci te nie są zaburzone – zaburzony jest świat, do którego usiłują się dopasować! Pełen jest nienaturalności i nieuczciwości. I, jak powiedziała Dawn, Dziecko Indygo, które będę w niniejszej książce cytować: „Och, rzeczywiście cierpimy z powodu zaburzenia uwagi. Dostajemy za mało uwagi od swoich rodziców i innych dorosłych, od których potrzebujemy pomocy i przewodnictwa”.

W świecie współczesnym ludzie okłamują siebie samych i innych, utrzymując się przy życiu za sprawą przetworzonej żywności i zanieczyszczonego powietrza. Codziennie chodzą do pracy, której nienawidzą i odcinają się od przepełniającego ich uczucia niezadowolenia. Z drugiej strony, dzieciom tym brakuje umiejętności dystansowania się i okłamywania siebie. Posiadają niewiarygodne właściwości telepatyczne i zbyt wiele uczciwości, by siebie oszukiwać. W pewnym sensie, Dzieci Indygo stanowią dla nas wszystkich zdrowe modele ról.

A jeśli spojrzymy na termin ADD jak na angielski wyraz add (dodać), dostrzeżemy, że jest to synonim słowa plus i znak dodatni. Prawda jest taka, że Dzieci Indygo posiadają wiele cech pozytywnych i że mogą stać się plusem w swojej rodzinie i społeczności.

Dzieci Indygo stworzone są do trudnej misji, obejmującej przebudowanie naszego rządu oraz systemu edukacyjnego i społecznego. To prawie tak, jakby przebywały na obozie szkoleniowym dla rekrutów, przygotowując się do walki. Dzieci Indygo wymagają w swoim życiu wysokiego stopnia stymulacji i pobudzenia. Zupełnie, jakby ich mózgi przystosowane były do znoszenia wysokich dawek stresu, a jeśli otoczenie nie zapewnia im stymulacji w wystarczających ilościach, Dzieci Indygo same jej poszukują albo ją tworzą.

Dzieci utalentowane i dzieci z zespołem ADHD mają wiele podobnych cech, takich jak wysoki iloraz inteligencji, kreatywność i skłonność do podejmowania ryzyka. Specjaliści twierdzą nawet, że jedyna różnica między dziećmi utalentowanymi a tymi z zespołem ADHD polega na tym, że te pierwsze kończą to, co zaczęły, te drugie zaś porzucają rozpoczęte projekty. Być może zatem dzieci z zespołem ADHD potrzebują jedynie wskazówek odnoszących się do umiejętności organizacyjnych, a nie Ritalinu.

Dzieci Indygo to młodzi ekscentrycy, którzy tworzą własne reguły i żyją tak, jak dyktuje im serce i rozum. Jednak nawet ta skłonność ma swe pozytywne strony. Dr David Weeks z Edynburskiego Szpitala Królewskiego w Szkocji przeprowadził wywiad z 1100 „ekscentrykami”. Odkrył, że posiadają oni trzy zasadnicze cechy wspólne: (1) silną wolę; (2) poczucie humoru; (3) twórczą wyobraźnię. Miewają też mniej problemów ze zdrowiem niż ogół populacji, a także żyją dłużej. Poza tym, dr Weeks odkrył, że „ekscentrycy są radośni, idealistyczni i pełni projektów mających poprawić lub zbawić świat”. Jak widać, bycie ekscentrykiem ma wiele plusów.

Dr Weeks wysnuł wniosek, że „wspólną cechą ekscentryków jest nadrzędna ciekawość, która popycha ich naprzód, a często czyni obojętnymi na drobne irytacje i stresy codziennego życia, dręczące ogół populacji”. Dzieci Indygo i ekscentrycy są zbyt zajęci marzeniami o sposobach zbawienia świata, by zawracać sobie głowę słaniem łóżka!

Pewna historia mówi o dziewczynce, która natknęła się na wielką kopę nawozu. Wzięła szuflę i zaczęła wściekle w nim kopać. Kiedy jej matka to zauważyła, powiedziała:

- Mój Boże! Co ty wyprawiasz?

- Wiem, że przy takiej ilości nawozu gdzieś tu musi być kucyk! – odparła dziewczynka.

W przypadku Dzieci Indygo często musimy inaczej odczytywać ich zachowanie i tak jak ta dziewczynka „dokopywać się do tego kucyka”. Często te dzieci są karane, strofowane i wyśmiewane – jeśli nie w domu, to przez nauczycieli i rówieśników. Zaczynają się wstydzić tego, kim są. Ten wstyd przyćmiewa blask ich złotych talentów. Podobnie jak zbity pies, Dzieci Indygo często chodzą ze zwieszoną głową i „podkulonym ogonem”. Znaczna część problemów z zachowaniem tych dzieci wynika z traumatycznego wstydu i nadużyć emocjonalnych, a nie z zespołu ADD.

Dzieci Indygo wiedzą, że są inne niż większość. Wiele z nich mówiło mi: „Czuję się, jakby jakiś autobus wysadził mnie na tej planecie i zastanawiam się, kiedy znowu przyjedzie, żeby zabrać mnie z powrotem do domu”. Na szczęście teraz jest już dość Dzieci Indygo, żeby mogły tworzyć grupy rówieśnicze w szkole. Podobnie jak kliki, które wielu z nas pamięta („The Jocks”, „The Socialites”, itd.), powstała nowa grupa – są to Dzieci Indygo.

Ta grupa może stworzyć tarczę łagodzącą ból, który jest rezultatem dokuczania i karcenia za inność. Pozbawione wsparcia ze strony przyjaciół i rodziny, wrażliwe Dzieci Indygo mogą uwierzyć, że coś jest z nimi nie tak. Może to prowadzić do zachowań typu acting-out* lub zachowań niezwykle introwertycznych.

„ADD nie jest przyczyną przestępczości”, mówi Jeffrey Freed, metodyk i autor książki Right-Brained Children in a Left-Brained World (Dzieci o dominującej prawej półkuli mózgu w świecie zdominowanym przez lewą półkulę). „Sądzę natomiast, że czynnikami, które się do niej przyczyniają, jest nieuzasadnione zaszufladkowanie i poczucie wstydu, towarzyszące temu zespołowi. Większość tych buntowniczych odmieńców mogłaby prowadzić szczęśliwe i udane życie, gdyby nie ich „przewinienie” wynikające z odmiennego stylu uczenia się”.

Indygo czują się staro od chwili urodzenia. W pewnym sensie, wiedzą one znacznie więcej niż dorośli, mają jednak niewielkie możliwości wyrażania swoich talentów ze względu na czasowe i finansowe ograniczenia systemu edukacyjnego. Szkoła i odrabianie lekcji zajmują im cały dzień – a na dodatek nie dostają za to nawet złamanego grosza! Jak czułbyś się, gdybyś musiał przebywać gdzieś całymi dniami, w towarzystwie ludzi, którzy dokuczają ci albo cię unikają, mówiąc, że coś jest z tobą nie tak – i gdybyś nie otrzymywał za to pieniędzy? Oczywiście, mówiono by ci, że „kiedyś” cała ta praca wyjdzie ci na korzyść, ale nie miałbyś całkowitej pewności, w jaki sposób miałoby się to zdarzyć.

Indygo są dziećmi niezwykle twórczymi, a ich sposób myślenia jest bardzo nowatorski. Ten styl myślenia dał początek wielu przełomowym odkryciom. Jeśli jednak nie jest on właściwie rozumiany i ukierunkowany, błyskotliwość Indygo może zostać zdiagnozowana jako ADD lub ADHD. Wielu badaczy uważa, że Einstein, Edison, da Vinci, a także inni wielcy myśliciele zostaliby uznani za cierpiących na ADD, gdyby żyli w dzisiejszych czasach. Oczywiście, wiedząc to, co teraz o nich wiemy, z pewnością nie chcielibyśmy, aby tym błyskotliwym naukowcom i filozofom udaremniono ich znaczącą pracę.

A znaczenie jest kluczem do pracy z Dzieckiem Indygo. Moja praca doradcy duchowego przekonała mnie, że każda dolegliwość o charakterze psychologicznym zawsze sprowadza się do jednego: dana osoba nie pracuje nad swoim Boskim Celem Życiowym. Sam fakt, że twoje dziecko jest, cóż, dzieckiem, nie oznacza, że nie odczuwa ono lęku egzystencjalnego. W obecnych czasach dzieci zaczynają kwestionować znaczenie życia już w bardzo młodym wieku. Być może ty też tak robiłeś.

Chociaż Indygo uczą się i działają w odmienny sposób, nie oznacza to, że są mniej inteligentne. Dr Jane Healy, autorka książki Endangered Minds (Zagrożone umysły), twierdzi, że dzisiejsi uczniowie wykazują wyższy iloraz inteligencji w porównaniu do poprzednich pokoleń uczniów.

Dzieci Indygo nie są nierozgarnięte! Chodzi o to, że ich ogólny iloraz inteligencji odzwierciedla pewną przemianę, wskazującą na zwiększenie inteligencji w sferze niewerbalnej, a obniżenie jej w sferze umiejętności werbalnych. Ponieważ jednak wskaźniki ilorazu inteligencji stanowią połączenie umiejętności werbalnych i niewerbalnych, ogólny poziom inteligencji jest obecnie wyższy niż kiedykolwiek przedtem.

Tym niemniej, być może nie dostrzegasz oznak inteligencji Dzieci Indygo na ich świadectwach szkolnych. Zamiast w szkole, ich błyskotliwość objawia się poprzez znakomite wyniki w grach wideo, poprzez tworzenie przepięknych naszyjników z paciorków albo zapamiętywanie każdego słowa ze swoich ulubionych piosenek. W tej książce omówimy sposoby przeniesienia tej inteligencji w inne sfery życia, takie jak szkoła i relacje rodzinne.

Dzieci Indygo to grupa jednostek, które po raz pierwszy pojawiły się na tej planecie w późnych latach siedemdziesiątych. Niektóre z nich przybyły już wcześniej, jako „pionierzy”. Najwcześniejsze Dzieci Indygo pojawiły się w niewielkich grupkach w późnych latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, aby zbadać tę planetę na użytek większej grupy, która miała podążyć ich śladem.

Czytając o tych Dzieciach Indygo, możesz stwierdzić, że identyfikujesz się z ich cechami. Być może zastanawiasz się nawet: „Czy to możliwe, żebym był Dzieckiem Indygo, nawet jeśli jestem już osobą dorosłą?” Jeśli tak właśnie myślisz w trakcie czytania tej książki, to dzieje się tak dlatego, że nawiązujesz kontakt z tą częścią scenariusza Indygo, która pokrywa się z twoim Celem Życiowym. Podobnie jak Dzieci Indygo, jesteś posłańcem światła.

 

 

 

Dzieci kryształowe

Przybycie każdej nowej duchowej istoty na planetę Ziemia jest zjawiskiem niezwykłym. Towarzyszy temu cały szereg procesów, których głębokiej zależności bardzo rzadko jesteśmy świadomi.

Zacznijmy od podstawowego połączenia Ducha z płaszczyzną materialną, jaką jest przybranie ciała. Istoty przychodzące bezpośrednio z rejonów duchowych są formą czystej energii i jako takie nie posiadają żadnych atrybutów fizyczności. Energia duchowa jest wysoce przenikliwa. Swobodnie przenika materię i nie ma z nią żadnych punktów stycznych, które mogłyby ją w niej zatrzymać.

Aby tak wysoce przenikliwa energia mogła się ze światem materii komunikować a nawet materią poruszać, potrzebny jest cały zespół połączeń. Połączeniami tymi są ciała energetyczne. W różnych tradycjach nadaje się im odmienne nazwy i funkcje choć w rzeczywistości pomiędzy poszczególnymi energetycznymi ciałami trudno wytyczyć granice. Przejście od energii bardzo szybkich, subtelnych i przenikliwych do energii powolnych, ciężkich i odpornych na przenikanie zachodzi płynnie.

Pierwszym etapem przyciągania do Ziemskiego Pola Życia jest przywoływanie ze strony rodziców. Przywoływanie to zachodzi w subtelnej formie jeszcze przed poczęciem. Część rodziców jest tego świadoma, większość jednak robi to nieświadomie. Przywoływanie porusza mechanizmami kosmicznych zależności przyczynowo skutkowych. Jest ono wysłuchiwane przez istoty kierujące strumieniami życia. Na tej bazie dobierany jest wzorzec istoty, która ma się u danych rodziców narodzić.

Punktem kulminacyjnym w przywoływaniu jest zespolenie się rodziców. Następuje wówczas połączenie dwu potężnych energii, męskiej i żeńskiej. Połączenie to następuje przede wszystkim na płaszczyźnie duchowej. Złączenie fizyczne jest jedynie ostatnim etapem procesu, który najpierw odbywa się na płaszczyźnie naszych uczuć i emocji. Dwie istoty stają się jednym duchem, jednym umysłem, jednym ciałem.

Wszystkie czakry zostają wprowadzone w intensywny ruch wirowy. Czakry kobiety wirują w kierunku przeciwnym niż czakry mężczyzny. Podniesienie prędkości przeciwstawnych wirów wytwarza bardzo silne pole duchowego i biologicznego magnetyzmu, który działa na wszystkich płaszczyznach jednocześnie. Tworzy się w ten sposób potężny reaktor, gotowy do powołania cudu nowego życia.

Pole wytwarzane przez obdarzających się miłością rodziców, to w rzeczywistości nic innego jak stwórcze pole MerKaBa, (Mer -Ciało Ka- Umysł Ba- Duch), które aktywuje się samoczynnie, gdy Ciało, Umysł i Duch Ciało stają się jednym.

Po przebyciu kulminacji duchowego i fizycznego połączenia, kobieta promienieje magnetyzmem radosnego oczekiwania. Mężczyzna, zgodnie ze swą słoneczną, wytyczającą szlaki naturą, odbywa w tym czasie daleką międzywymiarową podróż, która zwieńcza dzieło zaproszenia nowej istoty i nadania jej niezbędnych atrybutów. (Dzieje się tak jeśli jest świadomy. Jeśli jest nieświadomy, po prostu zasypia...)

Kluczowym punktem procesu jest poczęcie. To w tym momencie otwierają się kosmiczne bramy, które umożliwiają istocie duchowej zejście na plan materialny. Nowo przybyła dusza wita się ze swymi rodzicami oznajmując swoje przybycie. Jest to swego rodzaju “zwiastowanie”. Niektórzy rodzice są tego faktu świadomi. Jeśli zstępująca dusza pochodzi z odległych wymiarów i przychodzi na naszą planetę po raz pierwszy, zwiastowanie może być doznaniem szczególnie silnym. Dla mnie i dla mojej żony było to przeżycie potężne i do głębi poruszające. W przypadku dusz o szczególnej roli, zwiastowaniu mogą towarzyszyć istoty anielskie. Zjawiska takie były w historii Ziemi wielokrotnie odnotowywane.

 

 

Tak może być i tak się zdarza. Niestety w warunkach, jakie obecnie mamy na Ziemi, zdarza się to rzadko.

W światach, gdzie Planetarne Pole Życia jest czyste i niezaburzone, podstawową siłą stwórczą wszelkiej rzeczywistości jest potęga ducha. Jest ona na tyle wszechmocna, że przy powoływaniu nowego życia połączenie fizyczne jest warunkiem możliwym i spełnianym, ale nie niezbędnym. Nasza rzeczywistość jest pod tym względem ustawiona opacznie. Potęga ducha jest osłabiona i występuje w szczątkowej formie. W takich warunkach połączenie fizyczne jest niezbędne, zaś połączenie Ducha jest warunkiem możliwym, lecz bardzo rzadko spełnianym.

Podczas takiego niepełnego połączenia w intensywny ruch zostają wprawione zazwyczaj tylko 2 lub 3 najniższe czakry. Do poczęcia co prawda dochodzi (choć nie zawsze), ale następuje ono przede wszystkim na planie fizycznym. Brak mu aspektu duchowego zwanego również “niepokalanym” a istocie w ten sposób powołanej brak tych wszystkich atrybutów, które istoty zamieszkujące wolne obszary wszechświata uznają za oczywiste z urodzenia...

Symptomatyczne jest to, że u rodziców kochających się, inteligentnych i świadomych, rodzi się zazwyczaj niewiele dzieci, mimo że rodzice ich pragną. Natomiast tam, gdzie poziom świadomości jest niski a relacje międzyludzkie i warunki są wręcz patologiczne, dzieci rodzą się w nadmiarze. Nic w tym dziwnego. Nasza planeta w obecnym stadium nie zachęca do przybywania na nią wysoko świadomych dusz z wolnych rejonów wszechświata. Jest wiele znacznie przyjemniejszych miejsc do życia. Aby się tu urodzić, trzeba wyrzec się wielu swych praw i atrybutów, a to nie zachęca. Tak jak 30 lat temu wśród obywateli wolnych wówczas krajów niewielu znalazłoby się kandydatów aby osiedlić się np w ZSRR... Ci, co się tu rodzą, są zazwyczaj misjonarzami. Takich misjonarzy od pewnego czasu na naszą planetę przybywa coraz więcej.

Kiedyś misjonarzy tych określano Dziećmi Indygo, obecnie mówi się o Dzieciach Kryształowych. Dzieci Indygo rodziły się w warunkach zupełnie pionierskich. Z urodzenia wyposażone w niezależną, buntowniczą naturę potrafiły się wydostać z ciężkich warunków na które natrafiły i z niezłomną wolą realizowały i wciąż realizują zadanie transformacji planety. Dzieci Kryształowe rodzą się w warunkach znacznie lepszych, zazwyczaj u świadomych rodziców. Cechuje je jasna, „kryształowa” aura, wewnętrzna siła, wrażliwość i współczucie.

Przez cały okres od poczęcia, poprzez urodzenie aż do wieku mniej więcej 2 lat, system energetyczny nowo przybyłej istoty jest w procesie wstępnego formowania i jest w tym okresie niezwykle wrażliwy. Rolą rodziców jest w tym czasie otoczenie małego przybysza jak najlepszą ochroną. Kiedy na świat miała przyjść nasza córka, przez wiele długich miesięcy z serca obojga z nas płynęły ku niej rzeki miłości. Miłość ta dawała jej podstawy do rozwoju i stanowiła najlepszą z możliwych ochronę.

Wiele dzieci swą “kryształowość” zawdzięcza rodzicom, którzy dając im życie byli istotami na tyle świadomymi, aby przekazać im zadatek czystej aury i nie zniszczyć jej potem w procesie wychowania. Dzieci rodzących się z potencjalnie czystą aurą jest dużo, jednak bardzo niewiele z nich ma szczęście być chronionymi przed truciznami. Trucizny występują w wielu rodzajach a przymus do ich podawania przychodzi z wielu stron na raz. Skala rażenia jest ogromna.

Jak wcześniej wspomniano, rodzice wyposażają schodzącą w ten wymiar duszę nie tylko w fizyczny pojazd jakim jest ciało, lecz w cały niezwykle misterny system energii subtelnych, łączących Ducha z ciałem. Od jakości tych subtelnych energii będą w dużej mierze zależały późniejsze możliwości powołanego do życia człowieka. Od tej pory wszystko co dalej zrobimy ma znaczenie. Znaczenie ma to, czy matka nosząc dziecko w łonie była kochająca i zrównoważona, czy nerwowa i sfrustrowana. Czy miała wsparcie i miłość ojca, czy też sama musiała się borykać ze wszystkimi trudnościami. W końcu ma też znaczenie czy odżywiała się pokarmem żywym i czystym, czy też uległa wszechmocnej presji otoczenia i zatruwała siebie i dziecko wibracjami przemocy i śmierci.

Zacznijmy od pożywienia, bo to czynnik, którym aura dziecka jest zatruwana zanim jeszcze zdoła samodzielnie wypowiedzieć pierwsze słowa. Razem z przemycanym na siłę do pokarmów ciałami zabitych zwierząt, tłumione są kanały energetyczne, wstępnie zamulana jest jasność myślenia i czystość osądu, a dodatkowo ograniczana jest aktywność poznawcza. Wszystkim, którym w tym miejscu zapalą się wykrzykniki w głowach dam przykład prosty i wcale nie mistyczny. Ot choćby taki, że dzieci karmione białkiem zwierzęcym potrzebują znacznie więcej snu niż ich roślinożerni rówieśnicy. Jest to może wygodne dla rodziców ale wcale nie rozwijające dla dzieci. Do tego dochodzi zespół uzależnienia. Tak jak dziecko rodziców palaczy ma od maleńkiego wprowadzane w krew dawki nikotyny, przez co jest mu znacznie łatwiej wejść w późniejszym wieku w nałóg, tak samo fizyczna i psycho-energetyczna trucizna zawarta w mięsie daje solidny fundament na późniejsze uzależnienie się od produktów wywodzących się z zabijania.

Obecność masowo zabijanych zwierząt w codziennym pokarmie kilkulatka pociąga za sobą daleko idące konsekwencje. Przede wszystkim zmusza go do zaakceptowania wykorzystywania i zabijania przyjaciół dla własnej korzyści (zamiast otaczania ich ochroną). Jest to zalążkiem przedmiotowego stosunku do innych otaczających nas istot żywych. W ostatecznym rozrachunku przekłada się to również na przedmiotowy stosunek całej ludzkiej rasy do przyrody i Ziemi. Zamiast służyć Ziemi z szacunkiem i chronić ją, człowiek wychodzi z założenia że jest panem i władcą a pozbawiona ducha i uczuć przyroda funkcjonuje jedynie dla zaspokajania jego bezmyślnie realizowanych potrzeb.

Dla niektórych dzieci, szczególnie tych bardziej wrażliwych o cechach potencjalnie “kryształowych”, karmienie mięsem jest ogromnym obciążeniem fizycznym. Regularne spożywanie tej trucizny prowadzi w pierwszym etapie do nadmiernego opuchnięcia tkanek, objawiającego się szczególnie wyraźnie na buzi. Nie jest prawdą, że pucołowata buzia jest u dzieci normalna lub że jest objawem zdrowia. Wręcz przeciwnie, jest pierwszym objawem długotrwałego zatrucia i znakiem ostrzegawczym. Szkoda, że znak ten jest powszechnie niedostrzegany lub lekceważony.

Kiedy w kolejnym już magazynie dla rodziców czytam wtrącone niby całkiem naturalnie zdanie, że “dieta wegetariańska nie nadaje się dla dzieci” i dalszy ciąg tej myśli, “że można ją ewentualnie wprowadzić dopiero od 3-go roku życia” czuję, że opadają mi ręce. Choć właściwie powinienem się cieszyć - skoro autor tego zdania bierze w ogóle pod uwagę możliwość przestawiania dziecka od 3-go roku, należy go uznać za skrajnie postępowego. Większość autorytetów i publicystów jest zdania, że dla dzieci w każdym wieku dieta ta jest groźna, wręcz zabójcza. Młodym matkom wmawia się, że nie urodzą zdrowego dziecka jeśli nie będą jeść czerwonego mięsa, w szpitalu zaraz po urodzeniu nakazuje się im bezwzględnie jeść mięso, żeby mogły karmić i żeby ich dzieci się dobrze rozwijały.

Młoda matka, ma ciężkie życie. W pierwszych dniach po urodzeniu dziecka ze wszystkich stron jest bombardowana wiedzą na temat tego co szkodzi. Dowiaduje się, że szkodzi praktycznie wszystko (prawie wszystkie owoce, warzywa), paradoksalnie jedyne co na liście szkodliwych nie jest w żadnej postaci ujęte to mięso. Mało tego, już na 2 dzień po porodzie w szpitalnym menu młodych mam figuruje kiełbasa. Zwyczajna, nafaszerowana wszelkim możliwym chemicznymi środkami kiełbasa.

Później wcale nie jest lepiej. Wystarczy zresztą spojrzeć na menu gotowych posiłków w słoiczkach reklamowanych i serwowanych dzieciom już od 5-go miesiąca. Weźmy pierwszy lepszy z polecanych przez specjalistów specjałów, na przykład “Jarzynki z jagnięciną”. Ludzie, którzy sięgacie po ten produkt, czy dociera do was co napisano na etykiecie? Otóż napisano, że właśnie zarżnięto małe, bezbronne, odebrane matce jagniątko, przemielono go z warzywami i napchano do słoiczka. Palce lizać!

Pierwsze potrawy i preferencje smakowe w życiu maluszka będą takie, do jakich przyzwyczaił się on w życiu płodowym i jaki smak wyssał z mlekiem matki. W naszym domu pochłania się olbrzymie ilości owoców, nic więc dziwnego, że nasza córcia rzuca się na nie z ogromnym apetytem. Śmieszy mnie argument, że niektóre dzieci nie lubią owoców, lub też że najchętniej jedzą tylko mięso.

•A co jedli rodzice? I co dawali maluszkowi w pierwszych miesiącach i latach?

•No, eee, potrawy ze słoiczków...

•To skąd dziecko ma znać i lubić prawdziwy smak świeżych owoców i warzyw?

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dziecko nie ma żadnej możliwości obronienia się przed podawaną mu zmielona śmiercią. Wegetarianizm od 3-go roku życia? Ależ to o 3 lata za późno! Po 3 latach może być za późno o całe życie. Są to 3 najważniejsze lata w życiu. Rozwój człowieka, nie tylko jego ciała ale jego emocji, uczuć, intelektu, zdolności i magii, wbrew temu co się powszechnie sądzi zaczyna się jeszcze przed poczęciem.

Prosimy pamiętać, że wegetarianizm, to nie spożywanie zwierząt w żadnej postaci. Ryby i stworzenia morskie to też zwierzęta. Początkujący wegetarianie bardzo często o tym zapominają. Jeżeli nawet sami przeszli na odżywianie roślinne, pod wpływem strachu wywołanego pseudonaukową presją otoczenia, próbują swoim dzieciom przemycić zmielone zqwierzęta w takiej czy innej postaci, podczas gdy ich dzieci byłyby o wiele szczęśliwsze, gdyby do tego nie były zmuszane..

Moja żona zniosła całą ciążę na diecie wegetariańskiej doskonale i nawet do głowy jej nie przyszło, żeby zacząć w tym czasie jeść mięso. Nie ma też na to ani żadnej potrzeby, ani żadnej naprawdę logicznej przesłanki. Cała straszliwa presja lekarzy, położnych, publicystów, nauczycieli, babć, dziadków oraz niezliczonej rzeszy dobrych cioć i wujków to swoisty terror, któremu jesteśmy skutecznie poddawani zanim jeszcze zdążymy się narodzić. Nasza córka jest weganką od urodzenia. Zawsze wyciągała ręce do świeżych i jędrnych warzyw i owoców. Jest wysoka, zdrowa i pełna energii.

Zniewalająca presja otoczenia działa na bardzo wielu płaszczyznach. Co krok dawane nam są “dobre rady” typu “nie noś dziecka za dużo, nie przytulaj, nie bujaj, nie trzymaj za długo przy piersi, broń boże nie śpij z dzieckiem, zostawiaj je w łóżeczku, niech się bawi samo, popłacze 2-3 dni i się uspokoi,” itd itp. I owszem, uspokoi się bez wątpienia. Ile można płakać? Ale może przy tej okazji zamknie się w sobie, straci śmiałość, pewność i poczucie oparcia? Może ten drobny z naszego punktu widzenia incydent będzie dla podświadomości dziecka zasadniczym czynnikiem wpływającym w dalszym życiu na łatwość zawierania kontaktów z innymi? Jak często myślimy w tych kategoriach? Prawdę mówiąc od większości “dobrych rad” nachalnie wciskanych przez otoczenie, włos sie jeży. Osobowość, która właśnie dopiero zaczęła się rozwijać jest w tym okresie tak wrażliwa jak wiosenny kwiat wrażliwy jest na przymrozki. Kto ma ogród ten wie, że jedna mroźna noc potrafi zniweczyć plony całego roku.

Dzieci to kwiaty w naszym ogrodzie, bardzo wrażliwe kwiaty, potrzeba czasu, ciepła i wiele, wiele opieki aby przekształciły się w owoce. Podmuch lodowatego traktowania w okresie kiedy są najbardziej wrażliwe może uszkodzić ich delikatną strukturę skutecznie i trwale.

W pierwszych miesiącach życia maluszkowi potrzebna jest niemal ciągła opieka, czułość, bliskość rodziców. Rodziców - nie tylko mamy. Ojcowie, nie bójcie się czułości!

Jest oczywiste, że do wychowania nie wystarczy sama miłość. Potrzebna jest również stanowczość i konsekwencja, prawidłowe kształtowanie wzorców i ideałów, równowaga pomiędzy dawaną wolnością i przekazywaną odpowiedzialnością, ale wszystko to ma swoje miejsce i czas. Czas kołyski to przede wszystkim potrzeba miłości, opieki i poczucia bezpieczeństwa. Na tym poczuciu bezpieczeństwa, ufności i głębokiej więzi z rodzicami będzie budowana cała dalsza przyszłość. Niech dziecko wejdzie w tą przyszłość bez obciążeń.

Ochrona przed wszędobylskim terroryzmem nie kończy się oczywiście na kołysce. Być może nie zdajemy sobie sprawy, że w naszym domu, najprawdopodobniej gdzieś w centralnym jego miejscu, jest ołtarz, na którym króluje wszechmocny bóg przekazu, demon podświadomości, złodziej czasu i wyobraźni, rabuś duszy. Cała rodzina oddaje mu cześć, czasami nawet kilka godzin dziennie. Składają mu ofiarę ze swojego czasu, myśli, emocji i wyobraźni. Cóż to za żarłoczny bóg? Oczywiście telewizor. Znam domy (mało ich bardzo, nasz do nich należy), gdzie tego boga zdetronizowano. Wrażenia? Ulga, znacznie więcej czasu na myślenie, czytanie, na twórczość, na życie rodzinne. Co tu dużo mówić, gdyby bóg-złodziej stał na swym ołtarzu pewnie teraz zamiast pisać coś twórczego gapiłbym się w ekran. A dziecko? Jeśli jest malutkie migający monitor przyciąga je jak magnes.

- Płacze, marudzi?

- To może puścimy bajeczkę?

W ten sposób w wielu rodzinach dzieci spędzają przed ekranem całe godziny. Znam dzieci, które niemal non stop oglądają jakieś bajki (rodzice mogą w tym czasie zająć się czym innym). Dzieci te w wieku 4- 5 lat wciąż maja kłopoty z mówieniem. Rodzice wysyłają je do logopedy a do głowy im nie przyjdzie, że mowę odjął dziecku ich własny bóg-złodziej. Bo skoro ciągle migają gotowe obrazy, po co się wysilać na wyobraźnię i na ekspresję... Dziecku potrzebna jest rozmowa, wspólna zabawa (ale nie wspólna gra komputerowa), wspólne czytanie, śpiewanie, recytacja. Tak kiedyś było, kiedyś zanim wziął nas we władanie bóg-złodziej.

A swoją drogą, gdy już o bajkach mowa, to ponieważ jestem na etapie kupowania książek z bajkami, zauważam jak niezwykle trudno jest kupić bajki piękne i bezkrwawe. Nawet taki klasyczny Brzechwa uśmierca kaczki i podaje je w buraczkach a raki beztrosko wrzuca do wrzątku. Może kilkanaście lat temu nie zwróciłbym na to uwagi, ale teraz łapię to od razu i nie chcę bynajmniej aby “złapało” to moje dziecko. Prawdę mówiąc, to właśnie dzięki córce udało mi się “odprogramować”. Dziecko od razu dostrzegało to, czego ja sam kiedyś nie widziałem. Dzięki temu nauczyłem się ostrożnie dobierać treści wychowawcze. Nauczyłem się też rozróżniać instrukcje podawane do podświadomości choćby poprzez militarne zabawki lub lalki kształtujące seksualność pozbawioną duchowości. Programowanie trwa i przychodzi z wielu kierunków na raz. Od naszej uważności będzie zależało które z programujących instrukcji dotrą do naszych dzieci i w jaki sposób zostaną przyswojone. Z dziećmi trzeba rozmawiać. Należy je uświadamiać. Jeżeli mówimy im, że czegoś nie należy robić, powinny wiedzieć dlaczego. Jeżeli chcecie, aby nie jadły mięsa, niech wiedzą z czym to sie wiąże. Podajcie im tę prawdę ostrożnie, żeby nie zrujnować ich wrażliwości, zgodnie z ich etapem emocjonalnego rozwoju. Nie odsuwajcie ich jednak od procesów decyzyjnych. Zdziwicie się nieraz sami jak wiele dzieci potrafią zrozumieć. Czasem więcej niż dorośli.

Wciąż nowe wyzwania. Ani się obejrzymy a tu czas do szkoły. Jest dla mnie osobiście bardzo przykre, że coraz mniej dzieci chodzi do szkoły z chęcią. Wiedza wtłaczana pod przymusem do młodych głów coraz mniej ma wspólnego z prawdziwym poznawaniem przyrody i świata a sama szacowna instytucja coraz bardziej ewoluuje w stronę walca drogowego. Usilnie ostatnio wprowadzane zastępowanie odpowiedzi opisowych testami bynajmniej nie sprzyja rozwojowi inteligencji i indywidualności, o poezji duszy już nawet nie wspomnę. A przecież to indywidualiści, poeci dziejów, ci co wychodzą ponad szereg, popychają historię do przodu. Widocznie historia, którą ktoś nam usiłuje zaplanować ma być od takich skoków jakościowych wolna...

Oczywiście nad prawidłowym przebiegiem procesu prasowania świadomości wciąż pilnie czuwa wszechmocny bóg-złodziej. Bóg-złodziej jest sprytny, dba o swoje królestwo, idzie z postępem, zmienia formy. Tekst, który teraz tworzę, piszę oczywiście na komputerze. Z komputera i z internetu korzystam w sposób praktyczny. O grach nawet nie myślę, bo elektronicznych gier nie cierpię. Ale przecież gry i internet mogą być narkotyczną ucieczką od rzeczywistości, od prawdziwego życia, prawdziwych związków, prawdziwych uczuć.

Spójrz w nieprzytomne oczy człowieka świeżo oderwanego od wielogodzinnej rozrywki przy komputerze – zobaczysz w nich zmęczoną i rozdrażnioną duszę, wyssaną z naturalnej twórczej siły. Niestety przerażająco duża część naszego młodego pokolenia to nałogowi gracze. Jest to tym trudniejsze, że większość dostępnych gier jest bardzo okrutna i wpaja w podświadomość najgorsze z czarnych scenariuszy. Ot chociażby z pozoru całkiem niewinna gra- wyścigi motocyklowe. Ostatnio miałem okazję obserwować gracza zaangażowanego w wirtualny wyścig. Kiedy pojazd nie wyrabiał się na zakręcie wirtualny motocyklista wylatywał wysoko w górę i dość pokazowo roztrzaskiwał się o drzewo lub inną przeszkodę. Fajne co? A teraz spróbujmy na to spojrzeć oczami niedojrzałego dziecka, nie potrafiącego jeszcze dobrze bronić swojej podświadomości przed wciskanymi mu wzorcami. Co zapamięta podświadomość? “Jak się facet rozwala o drzewo to jest fajnie, bo daleko leci i się rozchlapuje”. Ciekawe w którym momencie życia ta informacja ożyje i nie daj boże przebije się do świadomej realizacji. Ale to była przecież tylko bardzo niewinna gra, zwykłe wyścigi. Są gry dużo, dużo gorsze. Czy można się potem dziwić, że coraz częściej sprawcami najbrutalniejszych przestępstw są nieletni? Z pewnością są też i gry edukacyjne, ale... strzeżmy się pułapek, wzorców wchodzących bezpośrednio w podświadomość tak jak ten rozchlapany motocyklista. Są one tak powszechne, że nawet ich w pierwszej chwili nie zauważamy. Poza tym, czy nie lepiej spędzić ten czas razem?

Oczywiście jeżeli jakaś jednostka ma w swoim potencjale urodzeniowym wystarczający ładunek buntowniczego indygo, wszystkie te negatywne czynniki wzmocnią jej determinację do podążenia w przeciwnym kierunku. Ale takich jednostek jest niewiele. Urodzenie się w warunkach nie zmuszających do buntu oraz brak potrzeby odrabiania strat zadanych przez wychowanie daje człowiekowi zupełnie inny potencjał na jego dojrzałą drogę życia. Jak ten potencjał zostanie wykorzystany, to już zależy od niego. Co krok to inne zagrożenie, inna wywierana presja. Nie sposób o wszystkich wspomnieć. Obserwując dzieci widzę, że wiele z nich rodzi się naprawdę czyste. Zanieczyszczenia przychodzą ze świata, niestety zazwyczaj za mniej lub bardziej świadomym przyzwoleniem rodziców. Teoretycznie, gdyby tylko zwrócić na to choć trochę uwagi, nasz świat mógłby być znacznie lepszy. Niestety rzadko komu na tym zależy zaś poziom masowej ignorancji jest bezdenny.

Dzisiejsze społeczeństwo przypomina wielką taśmę produkcyjną do wyrobu przykładowych potrawek w słoiczkach. Przetwórnia ta dąży do tego, żeby nas przemielić, upakować, zakapslować, nakleić etykietę i upchnąć na którąś z półek światowego gigamarketu. Skoro nam samym jakimś cudem udało się uniknąć przemielenia i zakapslowania, nie skazujmy na to naszych dzieci.

Chrońmy nasze dzieci.

Niech rosną wolne od toksycznych emocji.

Niech będą śmiałe, otwarte, wrażliwe i silne.

Niech będą inteligentne, twórcze i mądre.

Chrońmy światło, z którym na tą planetę przybyły.

Niech idą w świat czyste i piękne,

Pełne miłości i magii.

 

 

Akiane Kramarik

 

 

Według wielu teorii nowa era ludzkości została już zapoczątkowana a widocznym znakiem tego procesu jest pojawianie się tak zwanych "Dzieci Indygo" i "Dzieci Kryształowych".

Dzieci Indygo to pokolenie ludzi, którzy od dzieciństwa charakteryzują się wieloma specjalnymi cechami takimi jak bezkompromisowość, chęć działania wbrew regułom, kreatywność. Pojęcie „dzieci indygo” jest kojarzone z ruchem New Age, ale takie uogólnianie jest bardzo krzywdzące, bo to, co nauka nazywa kilkuliterowymi skrótami typu ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi) czy ADD (zespół zaburzeń koncentracji uwagi) to po prostu medyczny opis tego samego zjawiska.

Dlaczego Indygo? Ma to być podobno spowodowane kolorem ich aury zresztą to samo wytłumaczenie dotyczy „dzieci kryształowych”. Pokolenie „Indygo” zostało zapoczątkowane w latach siedemdziesiątych i trwało do roku 2000. Po tej dacie według tych teorii zaczęły się rodzić „dzieci kryształowe”. W dużym skrócie dzieci indygo miały za cel przygotować świat na zmiany a dzieci kryształowe to już nowa generacja ludzi otwartych na postrzeganie pozazmysłowe.

Pierwszymi, którzy spopularyzowali pojęcie „Dzieci Indygo”, byli Lee Carroll i Jan Tober autorzy wydanej w 1999 roku książki,The Indigo Children: The New Kids Have Arrived. Wymieniają oni następujące symptomy typowe dla tej generacji ludzi:

•Dzieci Indygo przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).

•Mają poczucie "zasługiwania, by tutaj być" i zaskoczone są, kiedy inni go nie podzielają.

•Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, "kim są".

•Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nieudzielającej wyjaśnień i niedającej możliwości wyboru).

•Po prostu nie będą robić pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.

•Frustrują je systemy oparte na rytuałach i niewymagające twórczego myślenia.

•Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być "pogromcami systemów" (przeciwnymi każdemu systemowi).

•Wydają się być nastawione antyspołecznie o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie.

•Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.

•Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu "poczucia winy" ("Poczekaj, niech tylko twój ojciec wróci do domu").

•Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.

Zapewne teraz wielu z czytelników, zwłaszcza urodzonych między 1970 a 2000 rokiem zastanawia się teraz czy mogą należeć do tej generacji. Bardzo możliwe, nie zawsze występują wszystkie symptomy a wiele z nich jest aktualnie powszechne.

Wydaje się, że istnienie „dzieci indygo” jest warunkiem koniecznym do zmian rozwoju ludzkości. Po roku 2000 wszystko przybrało na intensywności. Zagadnienie dzieci kryształowych nie jest za dobrze znane w Polsce, ale warto przybliżyć kilka szczegółów na uch temat. Przede wszystkim dzieci te charakteryzują się znacznie zmienionym podejściem do komunikacji. Tak jakby coś otworzyło je na porozumiewanie pozazmysłowe.

Z tego właśnie powodu dzieci takie bardzo często długo nie mówią. Po prostu nie czują takie potrzeby. Rodzice takich dzieci z zaskoczeniem zauważają, że są w stanie nawiązać nić komunikacji ze swoimi pociechami nawet bez komunikacji werbalnej normalnego typu. Lekarze często gubią się przy próbach sklasyfikowania takich małych ludzi. Najczęściej uznaje się, że przejawiają one elementy autyzmu.

Jednak ta przypadłość, a raczej ta cecha dzieci kryształowych, jaką jest inny rodzaj komunikacji to nie autyzm, bo nie jest to zamkniecie się w sobie, wręcz przeciwnie, dzieci tego typu są bardzo otwarte na świat, uwielbiają muzykę, piosenki i często potrafią otworzyć się na innego człowieka, na przykład, gdy jest smutny. To jest właśnie odwrotność autyzmu.

Naukowcy wolą udawać, że zmian nie ma. Takie pojęcia jak „dzieci indygo’ czy „dzieci kryształowe” wrzucają do jednego worka z paranaukami. Jednocześnie próbują diagnozować małych ludzi nowej ery klasyfikując ich według znanych sobie schematów. Niektórzy po prostu nie są w stanie oderwać się na chwilę od bezsensownej przyziemności życia codziennego i od rozmaitych schematów i norm zachowania. Dzieci nowej ery już tu są i tylko od nas zależy czy je zauważymy i czy czegoś się od nich nauczymy.

Akiane Kramarik

 

http://innemedium.pl/wiadomosc/dzieci-indygo-krysztalowe-dzieci-nowej-ery-ludzkosci

Dzieci Indygo i Kryształowe, dzieci nowej ery ludzkości

 

Skala zjawiska:

Według wielu teorii nowa era ludzkości została już zapoczątkowana a widocznym znakiem tego procesu jest pojawianie się tak zwanych "Dzieci Indygo" i "Dzieci Kryształowych".

Dzieci Indygo to pokolenie ludzi, którzy od dzieciństwa charakteryzują się wieloma specjalnymi cechami takimi jak bezkompromisowość, chęć działania wbrew regułom, kreatywność. Pojęcie „dzieci indygo” jest kojarzone z ruchem New Age, ale takie uogólnianie jest bardzo krzywdzące, bo to, co nauka nazywa kilkuliterowymi skrótami typu ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi) czy ADD (zespół zaburzeń koncentracji uwagi) to po prostu medyczny opis tego samego zjawiska.

Dlaczego Indygo? Ma to być podobno spowodowane kolorem ich aury zresztą to samo wytłumaczenie dotyczy „dzieci kryształowych”. Pokolenie „Indygo” zostało zapoczątkowane w latach siedemdziesiątych i trwało do roku 2000. Po tej dacie według tych teorii zaczęły się rodzić „dzieci kryształowe”. W dużym skrócie dzieci indygo miały za cel przygotować świat na zmiany a dzieci kryształowe to już nowa generacja ludzi otwartych na postrzeganie pozazmysłowe.

Pierwszymi, którzy spopularyzowali pojęcie „Dzieci Indygo”, byli Lee Carroll i Jan Tober autorzy wydanej w 1999 roku książki,The Indigo Children: The New Kids Have Arrived. Wymieniają oni następujące symptomy typowe dla tej generacji ludzi:

•Dzieci Indygo przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).

•Mają poczucie "zasługiwania, by tutaj być" i zaskoczone są, kiedy inni go nie podzielają.

•Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, "kim są".

•Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nieudzielającej wyjaśnień i niedającej możliwości wyboru).

•Po prostu nie będą robić pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.

•Frustrują je systemy oparte na rytuałach i niewymagające twórczego myślenia.

•Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być "pogromcami systemów" (przeciwnymi każdemu systemowi).

•Wydają się być nastawione antyspołecznie o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie.

•Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.

•Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu "poczucia winy" ("Poczekaj, niech tylko twój ojciec wróci do domu").

•Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.

Zapewne teraz wielu z czytelników, zwłaszcza urodzonych między 1970 a 2000 rokiem zastanawia się teraz czy mogą należeć do tej generacji. Bardzo możliwe, nie zawsze występują wszystkie symptomy a wiele z nich jest aktualnie powszechne.

Wydaje się, że istnienie „dzieci indygo” jest warunkiem koniecznym do zmian rozwoju ludzkości. Po roku 2000 wszystko przybrało na intensywności. Zagadnienie dzieci kryształowych nie jest za dobrze znane w Polsce, ale warto przybliżyć kilka szczegółów na uch temat. Przede wszystkim dzieci te charakteryzują się znacznie zmienionym podejściem do komunikacji. Tak jakby coś otworzyło je na porozumiewanie pozazmysłowe.

Z tego właśnie powodu dzieci takie bardzo często długo nie mówią. Po prostu nie czują takie potrzeby. Rodzice takich dzieci z zaskoczeniem zauważają, że są w stanie nawiązać nić komunikacji ze swoimi pociechami nawet bez komunikacji werbalnej normalnego typu. Lekarze często gubią się przy próbach sklasyfikowania takich małych ludzi. Najczęściej uznaje się, że przejawiają one elementy autyzmu.

Jednak ta przypadłość, a raczej ta cecha dzieci kryształowych, jaką jest inny rodzaj komunikacji to nie autyzm, bo nie jest to zamkniecie się w sobie, wręcz przeciwnie, dzieci tego typu są bardzo otwarte na świat, uwielbiają muzykę, piosenki i często potrafią otworzyć się na innego człowieka, na przykład, gdy jest smutny. To jest właśnie odwrotność autyzmu.

Naukowcy wolą udawać, że zmian nie ma. Takie pojęcia jak „dzieci indygo’ czy „dzieci kryształowe” wrzucają do jednego worka z paranaukami. Jednocześnie próbują diagnozować małych ludzi nowej ery klasyfikując ich według znanych sobie schematów. Niektórzy po prostu nie są w stanie oderwać się na chwilę od bezsensownej przyziemności życia codziennego i od rozmaitych schematów i norm zachowania. Dzieci nowej ery już tu są i tylko od nas zależy czy je zauważymy i czy czegoś się od nich nauczymy.

 

 

dzieci nowej ery

 

O co chodzi z tymi dziećmi?

 

Rodzice, pedagodzy, psycholodzy, lekarze i wiele innych osób, mających stały kontakt z dziećmi zauważa, że dzisiejsze dzieci są inne niż jeszcze trzydzieści lat temu. Różnice zauważalne są nie tylko w ich zachowaniu, które jest przecież jedynie odzwierciedleniem ich głębszej odmienności, ale przede wszystkim w warstwie psychicznej, emocjonalnej i duchowej. Kierują się innymi potrzebami, inaczej czują i mają inne cele życiowe i duchowe. Przychodzą na świat po to, by wskazać wszystkim kierunek rozwoju ludzkości. Rodzice i inni dorośli, z którymi te dzieci się stykają, często nie rozumieją ich potrzeb i usiłują wtłoczyć je w stare systemy i struktury społeczne, polityczne, prawne i edukacyjne. Niestety, również same Dzieci Indygo najczęściej niewiele rozumieją z tego, kim są. Przeczuwają tylko, że są inne niż większość ludzi, a wiele z nich czuje się tu "nieswojo", zupełnie jakby były z innej planety. Zanim więc one wskażą nam kierunek, najpierw same wymagają pomocy, uwagi i wsparcia, żeby dzięki swym wrodzonym darom mogły zająć się swym celem życiowym, na realizacji którego wszyscy skorzystamy.

 

 

 

Inne i różne

Wśród Dzieci Nowej Ery wyróżnia się dwie główne grupy: Dzieci Kryształowe i Indygo. Jedne i drugie są niezwykle wrażliwe, posiadają zdolności parapsychiczne i mają ważne cele do zrealizowania na Ziemi, choć są to cele inne w przypadku każdej z tych grup, a ich realizacja odbywa się za pomocą odmiennych środków.

 

Dzieci Indygo

Dzieci Indygo to pokolenie, którego główna fala narodzin rozpoczęła się na świecie w latach siedemdziesiątych i potrwała mniej więcej do roku 2000, kiedy to zaczęły rodzić się pierwsze Dzieci Kryształowe. Nazwa Indygo pochodzi od koloru aury tych dzieci. Jest to kolor czakry zwanej "trzecim okiem", znajdującej się między brwiami i odpowiadającej między innymi za zdolności jasnowidzenia i widzenia energii. Tym, co wyróżnia Dzieci Indygo od innych, to ich temperament. Są one obdarzone duchem buntowniczym i wojowniczym, zgodnym ze wspólnym celem ich pokolenia - burzeniem starych systemów, którym brakuje elastyczności, integralności i prawości. Dzieci Indygo doskonale wyczywają nieuczciwość i wiedzą, kiedy są okłamywane lub poddawane manipulacji. Nie chcą i nie potrafią podporządkować się niezdrowym i nieuczciwym sytuacjom w domu, w szkole i w pracy i zrobią wszystko, żeby je zniszczyć.

Lee Carroll i Jan Tober, autorzy książkiDzieci Indygo opisują te dzieci jako "bardziej wymagające, inteligentniejsze, bardziej konfliktowe, bardziej intuicyjne, bardziej duchowe, a w niektórych przypadkach nawet bardziej brutalne niż jakiekolwiek pokolenie przed nimi".

Dzieci Indygo charakteryzują się pewnym wyjątkowym zestawem cech psychologicznych oraz wzorcem zachowania, których dotąd nie udokumentowano na tak szeroką skalę, jak ma to miejsce obecnie. Zignorowanie tych wzorców może stać się przyczyną zachwiania równowagi i wywołania frustracji w umysłach tych cennych młodych ludzi. Dlatego rodzice i inne osoby mające kontakt z takimi dziećmi zmieniają swoje podejście do nich i sposób ich wychowania, aby utrzymać stan równowagi. Jako najczęstsze wzorce zachowania Dzieci Indygo, Lee Carroll i Jan Tober wymieniają następujące:

Dzieci Indygo przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).

Mają poczucie "zasługiwania, by tutaj być" i zaskoczone są, kiedy inni go nie podzielają.

Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, "kim są".

Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nie udzielającej wyjaśnień i nie dającej możliwości wyboru).

Po prostu nie będą robić pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.

Frustrują je systemy oparte na rytuałach i nie wymagające twórczego myślenia.

Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być "pogromcami systemów" (przeciwnymi każdemu systemowi).

Wydają się być nastawione antyspołecznie o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie. Jeśli w ich otoczeniu nie ma osób o poziomie świadomości podobnym do ich poziomu, często zwracają się do swego wnętrza, czując się, jakby nie rozumiał ich żaden człowiek. Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.

Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu "poczucia winy" ("Poczekaj, niech tylko twój ojciec wróci do domu").

Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.

Pod wieloma względami, życie z Dziećmi Indygo bywa bardzo trudne, między innymi ze względu na ich buntowniczą bezkompromisowość i niespożyte pokłady energii twórczej, popychającej ich do nieustannego działania. Niestety, często zjawisko Indygo sprowadzane jest do zdiagnozowania u nich ADD (zespół zaburzeń koncentracji uwagi) lub ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi), czego konsekwencją jest faszerowanie ich środkami farmakologicznymi różnego typu, takich jak Ritalin. Pod wpływem lekarstw Dzieci Indygo łatwiej poddają się wymogom systemów i dostosowują się do oczekiwań otoczenia, jednak ceną "świętego spokoju" rodziców i opiekunów jest ograniczenie duchowych darów tych dzieci i opóźnienie realizacji ich celów życiowych.

Dzieciom Indygo poświęcono w ostatnich latach na świecie wiele uwagi, upowszechniając wiedzę o ich pojawieniu się, potrzebach i celach. Napisano o nich wiele książek i nakręcono film, jednak najważniejsze jest to, że pod wpływem tej wiedzy, na świecie zaczyna zmieniać się system szkolnictwa, a nawet powstają nowe rodzaje szkół, w których po raz pierwszy system nauki dostosowywany jest do potrzeb Dzieci Indygo, a nie odwrotnie.

Zobacz zwiastun filmu "Indygo"

 

 

Dzieci Kryształowe

Nieco mniej, przynajmniej w Polsce, mówi się o Dzieciach Kryształowych. Częściowo wynika to zapewne z faktu, że jest to temat nowszy - tak jak i pokolenie Kryształowe, które zaczęło pojawiac się na Ziemi mniej więcej około roku 2000. Również w ich przypadku, nazwę zapożyczono od koloru aury tych dzieci, opalizującej i bogatej w różnobarwne pastelowe odcienie.

Kryształowe Dzieci wyróżniają się wśród innych już samym wyglądem, ze względu na swe duże, piękne oczy o głębokim, wręcz hipnotycznym spojrzeniu, zdradzającym mądrość tych dzieci wykraczającą daleko poza ich wiek fizyczny. Mają zupełnie inny temperament niż Dzieci Indygo. Są spokojne, szczęśliwe i wyrozumiałe dla innych. Pod wieloma względami są idealne i to one właśnie stanowią cel, do którego zmierza ludzkość w swoim rozwoju. Ich zadaniem jest wskazywanie kierunku i zachęcanie do tej ewolucji poprzez swoje istnienie.

Jedną z cech charakterystycznych Kryształowych Dzieci jest ich sposób komunikowania się. Są to dzieci obdarzone zdolnościami telepatycznymi, dlatego w wielu przypadkach dość późno zaczynają mówić, czasem dopiero w wieku trzech lub czterech lat. Mimo to, ich rodzice nie narzekają na trudności z porozumiewaniem się z nimi. Przeciwnie, dzięki swym Kryształowym Dzieciom uczą się komunikacji na poziomie umysłu. Do porozumiewania się z otoczeniem, poza telepatią, dzieci te wykorzystują własny "język migowy" i dźwięki (również piosenki).

Niestety, zdarza się, że sposób komunikowania się Kryształowych Dzieci oceniany jest jako nieprawidłowy, co może prowadzić do błędnego zdiagnozowania autyzmu. Nie jest przypadkiem, że odkąd na świat zaczęły przychodzić Kryształowe Dzieci, liczba diagnoz stwierdzających autyzm osiagnęła rekordową wysokość. Choć Kryształowe Dzieci są w oczywisty sposób inne, czy trzeba te różnice uznawać za patologiczne? Różnica między dziećmi autystycznymi a Kryształowymi polega na tym, że te pierwsze żyją w swoim własnym świecie, a ich brak kontaktu z innymi ludźmi wynika z obojętności na możliwość komunikacji. W przypadku Kryształowych Dzieci jest wręcz przeciwnie - ich komunikacja jest najbardziej rozwiniętą formą porozumiewania się, a wysoki poziom ich wrażliwości i życzliwości każe im w naturalny sposób przytulać się do smutnych i nieszczęśliwych osób, żeby podzielić się z nimi swoim darem uzdrawiania. Czy takie zachowanie można nazwać obojętnością na drugiego człowieka i kontakt z nim?

Dokąd zmierzamy

Dzieci Nowej Ery to przyszłość ludzkości. Celem Dzieci Indygo jest zburzenie starych struktur, a zadanie Kryształowych Dzieci polega na wskazaniu końcowego efektu, do którego powinna zmierzać ludzkość w swej ewolucji. Jedne i drugie dysponują olbrzymim zasobem środków potrzebnych do osiągnięcia ich ważnych celów. Są niezwykle twórcze i uzdolnione, zarówno pod względem artystycznym jak i technologicznym. Chcą się dzielić swymi niezwykłymi darami, a ci, którzy zechcą z nich skorzystać, zyskają szansę przyłączenia się do ich misji, bo zjawisko ludzi Indygo/Kryształowych, będąc kolejnym krokiem w ewolucji ludzkości, daje jednocześnie nadzieję, że wszyscy w jakimś stopniu stajemy się bardziej Indygo i Kryształowi.

 

Powyższy tekst opracowano m.in. na podstawie książek i artykułów Lee Carrolla, Jan Tober oraz dr Doreen Virtue.

 

 

 

Akiane Kramarik

Dzieci Nowej Ery

Jeszua przekazywany przez Pamelę Kribbe.

 

Drodzy przyjaciele, witam was serdecznie. Moja energia płynie wśród was i jest rozpoznawana

przez was jako energia domu, Domu, w kierunku którego idziesz i Źródła, z którego pochodzisz. Moja energia jest nie tylko energią jednego człowieka, który żył na ziemi dwa tysiące lat temu. Przedstawiam energię Źródła, w której wszyscy bierzecie udział i w której wasze wyższe własne ja są obecne, jak jeden mąż, jako energia grupowa.

 

Na poziomie tej jedności jest wszechdusza, którą możesz nazywać energią Chrystusa i która jest dla nas wszystkich jak parasol, wliczając w to mnie, Jeszua. To jest ta energia, z której przynosimy ci wiadomości na ziemię i jesteśmy lustrem dla was, gdy chwilowo gubicie się i nie możecie trafić. To jest energia twojego własnego, wyższego własnego ja, twojej rodzinnej duszy, twoja wszech-dusza (oversoul), którą chcemy wam ukazać. Przypominamy wam o Źródle, z którego się wywodzicie i z którego pochodzą wasze najgłębsze natchnienia.

 

Natchnienie, które łączy was razem w tej pracy z przynoszeniem Światła na ziemię ma wiele wspólnego z nadejściem Nowej Ery. Twoja inkarnacja na ziemi w chwili obecnej ma związek z czasami przejścia, w których żyjesz głęboko. To, o czym chcę mówić dzisiaj jest o przybyciu nowej generacji dzieci na ziemię. Te dzieci pokazują inne jakości niż te, do których byliście przyzwyczajeni w przeszłości. Gdzie to ma miejsce? Skąd to zjawisko pochodzi? Dla tego muszę zawrócić was w czasie i pokazać wam, że jesteście pionierami nowej fali energii, którą te dzieci teraz przynoszą. Były czasy na ziemi kiedy energia była ciężka i ciasna. Wszystko zostało określone przez przepisy, z niewielką ilością miejsca na wyobraźnię i intuicyjne moce, które przyciągają miłość i radosną energię. Na długo ta ciężka energia objęła w posiadanie ziemię. Byłem pionierem w rozbijaniu uścisku tej duszącej energii, w przynoszeniu Światła do ponurej rzeczywistości, w której panowały moc i ucisk. Był ucisk wyobraźni, wolności do wyrażenia się, do energii serca.

 

W trakcie historii, druga wojna światowa stała się punktem zwrotnym. W ślad za tym czasem wojny, czas nowej ery zrodził ducha, który jest znany wam jako rewolucja lat sześćdziesiątych. To również oznaczało duchową rewolucję. Energia serca odrodziła się w tym czasie i pomimo, że energia lat sześćdziesiątych była do pewnego stopnia dryfująca i naiwna, to jednak stanowiła przełom. To zwiastowało nową i żywą energię.

 

Wszyscy z was, którzy urodzili się w czasie tej epoki i około drugiej wojny światowej byli pionierami nowej ery. To jest duchowego fundamentu stworzonego przez was dla nowej generacji dzieci, które teraz pojawiają się, które rozpoznają pieśń twojego serca i niosą ją dalej. Chciałbym teraz pomówić o tych dzieciach.

 

Te dzieci zostaną łącznikiem energii, która jest czystsza i wyższa niż kiedykolwiek. Przez “wyższą” mam na myśli, że oni mogą utrzymać więcej energii swojej duszy, energii nietkniętej z powodu ich przybycia na ziemię. Innym sposobem wyłożenia tego – możemy powiedzieć, że zasłona między twoją materialną rzeczywistością a duchowym królestwem stała się cieńsza z powodu prekursorstwa, które ty i wielu innych zrobiliście podczas dziesięcioleci po drugiej wojnie światowej.

 

W tamtych czasach wiele zostało odsłonięte; tradycjonalistyczne władze zostały podane w wątpliwość, nowe pojęcia wyszły na jaw i wpłynęły na świadomość zbiorową ludzkości na całym świecie. Na pierwszy rzut oka spowodowało to zamieszanie i chaos, ale energia serca zawsze powoduje zamieszanie i chaos w oczach tych, którzy kochają zasady i struktury i którzy patrzą w górę by dostać pewnego upoważnienie, aby usłyszeć prawdę. W tych dniach one wchodzą. Wszyscy macie ambicję by odczuwać, utrwalać energię prawdy i jasności w sobie. Ta wewnętrzna praca toruje drogę nowej erze na ziemi. Wszyscy trzymacie jedną stopę w starej erze i jedną stopę w nowej. Przejście do nowego jest długą, stopniową zmianą. Dzieci, które urodzą się teraz, już stoją na gruncie nowej ery, bardziej niż wy kiedykolwiek mogliście to zrobić. Niemniej jest ważny związek i rozpoznanie między tobą a nimi.

 

Wyjaśniając to, powiem trochę więcej o różnych grupach dzieci, które teraz wchodzą do ziemi. Wszyscy z was, którzy są tu obecni, wszyscy razem, którzy czują się w szczególności przyciągnięci do tej wiadomości, są duszami lightworker. Rozmawiałem o cechach dusz lightworker i ich historii na przestrzeni wieków, we wcześniejszym channelingu (zobacz serię Lightworker ). Jesteś stary i przynosisz mądrość i doświadczenie z wielu, wielu żyć. Z powodu tego, co przeszliście, rozwinęliście wrażliwość w swojej duszy, która czyni was rozsądnymi i pełnymi współczucia, ale również wrażliwymi. Wiele razy czułeś, że jesteś “inny” i czułeś, że nie pasujesz za dobrze do twojego społecznego środowiska. Zwłaszcza w czasach, gdy porządek, dyscyplina i tłumienie uczuć były normalną drogą. To spowodowało głębokie cierpienie i to zraniło twoje czujące centra. Ale wrażliwość, ta twoja cecha, którą możesz teraz wyraźnie zobaczyć odzwierciedloną w oczach dzieci lightworker, które urodzą się na ziemi.

 

To jest pierwsza grupa “dzieci nowej ery”. I chciałbym to rozróżnić. One są duszami lightworker, które są zasadniczo takie same jak wy, ale one wchodzą przez inną bramę albo zasłonę na ziemię. One są mniej obarczone energią starej ery. Musieliście zająć się starymi edukacyjnymi metodami, pełni najlepszych intencji, ale to były często duszące metody wychowywania dzieci, które często tłumiły oryginalne uczucie zachwytu dziecka, wyobraźni i poczucia własnej wartości. Więc to musi być zmienione. Więcej wolności, więcej miejsca na uczucia, więcej zrozumienia znaczenia uczuć, więcej szacunku dla indywidualnej natury każdej osoby.

 

Dusze Lightworker , które teraz wchodzą, są tym sposobem inaczej przyjmowane, w innej energii, i to umożliwia im przeniesienie więcej z ich energii duszy i ich kosmicznego światła przez zasłonę. Ich wrażliwość jest dlatego wyraźniej widoczna i to również może wywoływać braki równowagi, ale przejdę do tego dalej poniżej.

 

Chciałbym przedstawić drugą grupę “dzieci nowej ery”. To są ziemskie dusze. Oni historycznie nie należą do rodziny dusz lightworker, o których mówiliśmy wcześniej (zobacz serię Lightworker , rozróżnienie pomiędzy duszami lightworker i ziemskimi duszami). Z ich rozwojem głęboko splata się rozwój życia na ziemi. One mogą wejść teraz, ponieważ ta grupa przeszła wcześniej przez etapy uwalniania świadomości opartej na ego i przeszła w kierunku świadomości opartej na sercu. Ziemskie dusze, które weszły ostatnio, posiadają większą wrażliwość. Tak jest z powodu ich własnego wewnętrznego rozwoju, lecz także dlatego, że zasłony się rozpuszczają i jest więcej miejsca na emocjonalne wyrażenie własnego ja. One są częścią nowej fali energii, która teraz nadchodzi, dzięki tym dzieciom również.

 

Jest również trzecia grupa, którą trzeba rozróżnić. One nazywane są dziećmi kryształowymi według waszej duchowej literatury. Te dzieci są stosunkowo nowe na ziemi; nie spędziły tu wielu żyć, pomimo że mają bogate doświadczenie z innymi wymiarami albo przestrzeniami istnienia. Przyjęły tam postać cielesną w innych formach niż ciało ludzkie. Również możecie nazywać je gwiezdnymi dziećmi. Ich energia jest często marzycielska i one charakteryzują się również wielką wrażliwością. W ich przypadku również może pojawić się taki materialny przejaw jak alergie spożywcze albo problemy skórne, które mają wiele trudności w dostosowaniu, przyzwyczajeniu się do energii ziemi, gęstości i grubiaństwa materialnej wibracji. Ci nowicjusze na ziemi przynoszą bardzo wytworną, eteryczną energię i one potrzebują dostatecznej ochrony i poczucia bezpieczeństwa, aby być zdolnymi ukazania siebie w pełni.

 

Więc opisaliśmy trzy grupy dzieci, które są wszystkie dziećmi nowego wieku. Stąd możemy mówić, że wszystkie dzieci przyjmujące obecnie postać cielesną są częścią Nowej Ery, zgodnie z ich własną naturą.

 

Wy, którzy słuchacie tego czy czytacie to, szczególnie dusze lightworker, właśnie jesteście jednymi z nich. Wszyscy z was głęboko są zainspirowani by przynieść Światło na ziemię a zarazem, przenosicie stare rany odrzucenia i samotności. Z powodu tego, nie zawsze możecie spokojnie czuć się kochanymi, w bezpiecznym związku z ziemią. Ale to jest ten sam punkt, który ma najwyższe znaczenie w pomaganiu nowym dzieciom na ziemi, aby energia sprzyjała prowadzeniu przez nich zaspokajającego życia. Doświadczanie kochającego połączenia z ziemską rzeczywistością jest koniecznym warunkiem aby móc trenować, wspieranie ich stwarza emocjonalne bezpieczeństwo, którego one potrzebują.

 

 

Teraz wspomnę o niektórych problemach, które te dzieci mogą spotykać i co możecie zrobić z tym, kiedykolwiek kontaktujecie się z nimi jako rodzic, nauczyciel albo terapeuta. Niektórzy z was czują wezwanie do pracy z nimi i to jest bardzo odpowiednie, od tej pory jesteś w tym mistrzem, zwłaszcza w dostrzeganiu leżących u podłoża motywów i natchnień. Dostrzegasz ich wglądy, które zostały stłumione i zduszone w tobie, podczas twojego dzieciństwa albo później. To dlatego napotkanie tych dzieci może wpływać na ciebie na głębokim, emocjonalnym poziomie, spowodować w tobie refleksję siebie, twoje własne kochanie, twoją oryginalność ale także twój ból. Rzeczywiście, te dzieci mogą równie dobrze doświadczać bólu z powodu nie czucia się mile widzianymi na ziemi. Nawet, jeżeli czasy się zmieniły, to nie jest całkiem oczywiste, że one znajdą w otoczeniu tych, którzy pasują do ich wibracji i poziomu świadomości. Tak jest z kilku powodów.

 

Pierwszy, to że ich energia albo wibracja jeszcze nie pasuje do energii ziemi i do zbiorowej, ludzkiej świadomości. One wyprzedzają swój czas. Ten brak zrozumienia pomiędzy bratem a siostrą, pośrodku starego i nowego, jest ci znajomy z twojego własnego doświadczenia. Jest wiedzenie i głęboka mądrość w tobie, starszym pokoleniu, które nie pasowało bardzo dobrze do twojej społecznej rzeczywistości. To jest sprzeczne z niektórymi głęboko zakorzenionymi, tradycyjnymi wartościami i pojęciami, spotykaliście się ze sceptycyzmem i nieufnością. Dzieci muszą zająć się tym oporem również, dlatego, że jest to jeszcze do przebycia. Ponadto (to jest drugi powód), materialna rzeczywistość na ziemi ma swoją powolność z powodu swojej gęstości. Marzenia i pragnienia nie spełniają się szybko czy łatwo. Aby naprawdę uświadomić sobie swoją najgłębszą pasję, musisz móc połączyć siebie z ziemią na wielu poziomach: emocjonalnym, fizycznym, umysłowym i duchowym. Dopiero wtedy twoja energia może znaleźć urodzajną ziemię, na której później nasiona twojej duszy mogą zakiełkować i rozkwitnąć.

 

Dla dzieci nowej ery to będzie miało wielkie znaczenie, ponieważ one są uzdolnione w sobie, to znaczy, że oni będą wiedzieć jak łączyć ich kosmiczną energię, która może być szeroko rozprzestrzeniona, namiętna i natchniona w połączeniu z ziemską rzeczywistością. Ważne jest, że one mają zdolność do przekazu energii ich duszy, przekazu energii do ożywionych realiów tej planety. Co więcej, podstawą jest to, że one mają cierpliwość dla tej części ludzkości i społeczeństwa, którzy pozostają z tyłu i nie zdają sobie sprawy z mądrości, którą one dają, albo nawet którzy mogą interpretować ich zachowanie jako upór i buntowniczość.

 

Zderzenie, które ma tu miejsce, pośrodku starego i nowego, to może stwarzać problemy. Energia nowych dzieci często błędnie zostanie zinterpretowana przez ludzi, którzy są częścią starej mentalności, która mówi, że dyscyplina, porządek i posłuszeństwo są warunkami wstępnymi pełnego rozwinięcia umiejętności dziecka i jego osobowości. Więc jesteś w rzeczywistości tym, kto stoi w środku starego i nowego, i kto może budować pomost. Cierpiałeś, ponieważ musiałeś kontrolować i trzymać w środku wiele z twojej prawdziwej duchowej energii. Wiesz co to znaczy nie móc odczuwać, wyrażać swego własnego ja. Dlatego rozumiesz nowe dzieci nieźle, rozumiesz, że ich potrzebą jest, by uwolnić się z zasad opartych na władzy i tłumieniu uczuć.

 

Te dzieci muszą mieć pokój dla siebie, na poszukiwanie i indywidualność, a zarazem one muszą zrozumieć wartość kochającej dyscypliny, w przeciwieństwie do despotycznej dyscypliny. One muszą uczyć się jak doprowadzić i dać sobie radę z ich energią, bez tłumienia siebie. To jest dokładnie ta kwestia, którą spotkałeś na twojej własnej, wewnętrznej drodze. Dla wszystkich z was jest to absolutnie ważne, że możecie skierować swoją kosmiczną energię, swoją wewnętrzną iskrę światła przez swoje ciało do ziemskiej rzeczywistości. Szczególnie to oznacza, że musisz zająć się uczuciami, które blokują cię, nie pozwalając naprawdę na obecność w tu-i-teraz, i na wyrażanie się w materialnej rzeczywistości.

 

To jest jedna z największych kwestii dla dusz lightworker, ich “kompleks” że tak powiem, że oni doprowadzają dużo duchowej energii na zewnątrz ich pola energetycznego (ramiona i głowa), która jest w zastoju i nie może trafić w dół. Energia odpowiednio nie może połączyć się z ziemią, mówiąc w inny sposób, zatrzymujesz swoją energię w środku i przez to czujesz, że nie potrafisz zadowalająco wyrażać siebie. To może zdarzać się też w twoich prywatnych związkach albo w twoim środowisku pracy, gdzie możesz czuć się mniej spełniony i twórczy niż rzeczywiście mógłbyś być. Wszystko to ma wiele wspólnego z niemożliwością wyrażania siebie w pełni. A powodem, dla którego energia nie może zejść i przyjąć postaci cielesnej w pełni jest to, że tam są urazy psychiczne, umiejscowionymi w obszarze ciała, które zatykają albo przerywają przepływ. Dlatego to ma z wielkie znaczenie skupiać twoją uwagę i świadomość na tych twoich blokadach, które potrzebują emocjonalnego leczenia.

 

Koniecznie należy, aby być w pełni ucieleśnionym, opartym na duchowości, nie trzymać tej energii zamkniętej w górnej części twojego ciała. W takim wydaniu ta zablokowana energia może powodować naiwną i niezrównoważoną formę duchowości, która może dawać ci ekstatyczne uczucia i ogromny entuzjazm co jakiś czas, ale kto nie ma “ciała” naprawdę uziemionego, nie może objawić tego jako pracy dającej dużo satysfakcji, pewnego oparcia, kochających związków i/lub materialnej obfitości. Duchowa energia musi być połączona z emocjonalnym ciałem i stamtąd z rzeczywistością fizyczną. Co blokuje przepływ, to są stare rany: uczucia takie jak strach i gniew, poczucie niższości, rozczarowanie i rozgoryczenie. To emocjonalne płotki, o które potykasz się w drodze do Ja, i mówię ci, że zajęcie się tymi podstawowymi emocjonalnymi kwestiami jest kluczem do znalezienia sposobów na wspieranie nowych dzieci. Twoje emocjonalne uleczenie dostarczy ci sposobu do pomocy dzieciom, uziemienia siebie w kochający i zdyscyplinowany sposób. Poprzez zajęcie się tymi kwestiami, przygotujesz energetyczny szlak dla nich.

 

Co oznacza emocjonalne uzdrowienie? Chciałbym mówić o tym jeszcze raz, pomimo że to zostało omówione we wcześniejszym przekazie (zobacz zwłaszcza “Dealing z emotions”). We wszystkich znanych czasach uczucia były tłumione i traktowane jako tabu. Zwłaszcza starsi wśród was wzrastali w generacji, gdzie to było typowe. W latach sześćdziesiątych nastąpiła nie lada reakcja i uczucia zostały wypuszczone, czasami do skrajnego, najwyższego stopnia uniesienia. Wyrażanie uczuć jest ważne z powyższego powodu. Racjonalność musiała zostać odłożona chwilowo na bok, aby swobodnie badać i przekraczać granice tradycji. I to było owocne robić tak przez chwilę, ale swobodne badanie powstrzymanych emocjonalnych energii również wywołało pewne problemy. Niektórzy wpadli w pułapkę i pozwolili sobie na opanowanie się przez uczucia.

 

Istotą duchowej wolności jest, że przyznajesz się do wszystkich uczuć i pozwalasz im być tam przez chwilę, jednocześnie pozostając w pełni świadomości, obejmując je swoją własną anielską świadomością. Niewyjaśnione emocjonalne energie w tobie są jak kilkuletnie dzieci: zdezorientowane, smutne albo przerażone, przychodząc na ciebie po ulgę. Do ciebie, znaczy do anioła w tobie, twojego większego, własnego ja. W ten sposób twoje większe, anielskie własne ja, przychodzi do twojego własnego emocjonalnego ciała wykonać uzdrawiającą pracę, czyli twoją misję. A kiedy tak robisz, twoje Światło płynie w dół, przez niżej położone centra energetyczne (czakry), przez twoje ramiona i nogi i na zewnątrz do świata. To jest to, co oznacza połączenie twojej anielskiej energii czy energii duszy.

 

To jest proces, który wymaga dyscypliny własnego ja. Używam słowa dyscyplina, by zwrócić uwagę, że to nie zdarza się automatycznie. Proces uzdrawiania własnego ja wymaga stałej i rzetelnej uwagi na twoje wnętrze i chęci stawiania czoła wszystkim uczuciom wewnątrz. To jest uświadamianie ich sobie jako własnych, brania za nie odpowiedzialności i nie poczuwanie się ofiarą przeszłości, innych ludzi czy społeczeństwa. Nie, jesteś aniołem, który przyjął te uczucia i który ma władzę, aby je zmienić. To jest powód, do którego wcieliłeś się na ziemi: przemienić strach, gniew i smutek w miłość, przebaczenie i zrozumienie. Przez takie działanie, stworzysz dla siebie życie w radości i satysfakcji i będziesz w dobrych stosunkach z rzeczywistością ziemi. I w ten sposób przygotowujesz energetyczny szlak dla nowych dzieci, które już są i które przybędą. One zostaną partnerami silniejszej energii, dziękując wam za wasze pionierstwo, i zapewniamy was, że ta energia znajdzie mocne oparcie.

 

Przygotowujemy taką ziemię dla wszystkich z nas, wolnego społeczeństwa, które będzie gotowe otworzyć się na przyjęcie tych nowych dzieci. Musimy przywitać ich i pozwalać im wyrazić ich energię swobodnie, a zarazem nauczyć ich rozwinąć skupienie i cierpliwość do przekazywania ich energii do rzeczywistości ziemi. One muszą wyrazić swoją energię duszy, ich ogromną pasję do materialnych form, które należą do ziemi. Więc one muszą czuć się zdolne do ekspresji w swoim emocjonalnym, psychicznym, twórczym i duchowym języku, do przekazywaniu i organizowania. Ważne jest , że one czują się zaproszone, aby przyniosły swą energię do tej rzeczywistości, nawet jeżeli to oznacza, że one muszą przeżyć wewnętrzny albo zewnętrzny opór i trudności.

 

Wiadomość o nowych dzieciach, ich czystej, kryształowej energii znaczy tyle, że ziemia staje się żyznym terenem, gdzie pomagamy im zakładać kochające połączenie z ziemią. W związku z tym aspektem, sam przeżywasz fundamentalny proces zmiany, w którym emocjonalne ciało jest kluczem. Jesteś wszystkim przy okazji wzięcia odpowiedzialności za twoje najgłębsze uczucia i stopniowo uwalniając je w świetle twojej własnej, anielskiej świadomości. Twoje własne ja anioła ma współczucie dla silnego lęku i katastrofizmu, którego możesz doświadczać w tym królestwie ziemskim. To należy do istoty energii Chrystusa, która to dociera do najniżej położonego punktu, gdzie ciemność wydaje się panować wszędzie i sprawia, że staje się tam znana obecność Światła. To nie jest żaden wielki wyczyn aby rozprzestrzenić błysk w ogromnym królestwie miłości i bezpieczeństwa.

 

Prawdziwa moc energii Chrystusa polega na tym, że przedostaje się ona przez najciemniejsze komórki, że wnosi miłość tam, gdzie rozpacz się lęgnie. Na ziemi, planecie tak pięknej i bogatej a jednak tak pozbawionej jedności i miłości, energia Chrystusa przygotowuje glebę pod nasiona i świeży powiew dla nowych widoków. Wszyscy jesteście kiełkami tych nasion i pionierami nowej ery. Nawet jeżeli twoja droga wygląda na trudną i ciężką, wszyscy osiągnęliście dużo i przez twoje własne wewnętrzne zmiany pomagacie otwierać bramy dla nowej fali energii światła teraz lejącej się na ziemię.

 

Nawet teraz, to nie będzie łatwe. Nawet teraz, dużo ciemności wychodzi na jaw: nadużycia mocy, strach, stara energia. Dlatego proszę was byście dotrzymali wiary waszej misji: przynieść światło twojej uwolnionej energii Chrystusowej do twojej własnej wewnętrznej ciemności. Dzieci nowej ery będą wam wdzięczne. One potrzebują ciebie ale one również dadzą ci coś w zamian. One przynoszą szczęście w ich sercach, zachwycającą świeżość i żywe wspomnienie Domu. One promienieją radością i są jak pączkujący kwiat, pełny obietnicy. Ta energia może otwierać twoje serce i może mieszać wyczucie swawolności i niefrasobliwości w tobie. Wszyscy z was, którzy czują się staro i nieświeżo, którzy dużo przeszli: wyciągnijcie wasze ręce do nowicjuszów! One potrzebują twojego wsparcia i doświadczenia i one przyniosą miłość i zabawę do waszych żyć. To jest proces, który dotyka was wszystkich, czy zajmujesz się dziećmi bezpośrednio czy nie. To dotyka was wszystkich.

 

Chciałbym zakończyć to chwilą milczenia, w której proszę abyście połączyli się z ziemią. Ziemia sama jest inteligencją, jest duszą, która nie może się doczekać przybycia nowych dzieci. Ona uśmiecha się do siebie, kiedy patrzy na ciebie, kiedy przybyłeś tu innym razem, byłeś tak pięknym dzieckiem również. Byłeś pionierem i mediatorem. Poczuj wdzięczność ziemi dla ciebie. Z twoim procesem zachodzi ten tak olbrzymi proces. Wtedy poczuj przybycie nowych dzieci, pełnych oczekiwania i natchnienia. One mają tu również pomagać wam. Ich żywość i mądrość poprawią ci nastrój i przypomną, że nowy wiek nastał, że najdłuższa mila jest rzeczywiście ostatnią milą do domu i jako kwiaty miłości i pokoju naprawdę zakwitacie.

 

Pamela Kribbe 2007

www.jeshua.net

 

 

Książki

Kryształowe dzieci

•Autor: Doreen Virtue

•Wydawnictwo: Studio Astropsychologii

•Ilość stron: 192

•Oprawa: Miękka

•Wysyłamy w ciągu: 24 godzin

 

Dr Doreen Virtue osiągnęła znaczącą pozycję na polskim rynku literatury psychologicznej i ezoterycznej. Stało się to dzięki takim głośnym książkom, jak „Dzieci Indygo”, „101 Aniołów” oraz „101 Wróżek”. Wkrótce ukażą się kolejne. Wszystkie wymienione książki wydało Studio Astropsychologii.

Uwagę zwraca fakt, że Doreen Virtue jest parapsychologiem i osobą jasnowidzącą. Te zdolności przekazywane są w jej rodzinie. Doreen jest metafizykiem w czwartym pokoleniu. Uzyskała też klasyczne wykształcenie psychologiczne i pracowała z młodzieżą uzależnioną. Jest autorką kilkunastu książek o tematyce psychologicznej i ezoterycznej, które zostały przetłumaczone na wiele języków świata. Swoje seminaria i warsztaty prowadzi między innymi w USA, Anglii i Australii. Jej nowatorskie koncepcje, dotyczące Nowych Generacji Dzieci, przyciągają licznych słuchaczy i uczestników.

Badacze, psychologowie, przedstawiciele nauk ezoterycznych w latach 90-tych ubiegłego wieku zwrócili uwagę na niezwykłe cechy nowego pokolenia dzieci. Pierwszej, wyróżniającej się grupie nadano nazwę Dzieci Indygo. To określenie wiązało się z charakterystyczną, niebieską aurą, która otaczała te małe istoty. Dzieci Indygo były pionierami i wojownikami, którzy przy pomocy duchowych środków mieli oczyścić otoczenie z negatywnych energii i przygotować ludzkość do wkroczenia w Erę Wodnika.

Doreen Virtue zaobserwowała, że od roku 1995 zaczęli pojawiać się na Ziemi przedstawiciele nowej generacji, nazwanej przez nią Dziećmi Kryształowymi (lub „Kryształami”).

Te dzieci mają szereg charakterystycznych cech:

 

Duże oczy o charakterystycznym spojrzeniu

* Żywo przejawiają swoje uczucia

* Stosunkowo późno zaczynają mówić

* W komunikacji używają telepatii

* Są wypełnione miłością

* Mają żywe połączenie z naturą i ze zwierzętami

* Wykazują zdolności uzdrowicielskie

* Umieją posługiwać się kryształami i szlachetnymi kamieniami

* Mają częste kontakty aniołami i duchowymi przewodnikami

* Mogą mieć wspomnienia z poprzednich wcieleń

 

Wymienione cechy autorka omawia w poszczególnych rozdziałach książki. Doreen uważa, że Kryształowe Dzieci zainspirowały ją do napisania książki, zwracając się do niej w tej sprawie na drodze telepatii.

Virtue przeprowadziła wywiady z rodzicami i dziadkami Kryształowych Dzieci. Książka opiera się na rzetelnym materiale informacyjnym i na licznych przykładach zachowań Kryształów.

Pod wpływem lektury książki budzi się nadzieja, że dzięki nowym pokoleniom niezwykłych dzieci stanie się możliwe na naszej planecie życie szczęśliwe, przesycone miłością i pokojem. Komunikacja zaś będzie opierać się na intuicji i języku serca.

Dzięki tej książce będziesz mógł sprawdzić czy twoje dziecko, a może dziecko twego sąsiada zaliczyć można do grona cennych Kryształów. Tak wiedza jest niezbędna, by móc tym dzieciom zapewnić właściwą opiekę i wychowanie.

Książka ważna i niezbędna dla każdego rodzica, wychowawcy, terapeuty oraz nauczyciela.

Fragment książki

 

Kim są kryształowe dzieci?

Pierwszą rzeczą, która wyróżnia Kryształowe Dzieci (nazywam je również „Kryształami"), są ich oczy-duże, przenikliwe i mądre ponad swój wiek. Oczy tych dzieci wpatrują się w nas hipnotycznie. Widzą nasze dusze jak na dłoni.

Być może napotkałeś ten specjalny, nowy rodzaj dzieci, który szybko zaludnia naszą planetę. Są one szczęśliwe, radosne i gotowe do wybaczania. Ci nowi posłańcy światła, mający dziś nie więcej niż siedem lat, nie są podobni do dzieci z poprzednich pokoleń. Są oni na różne sposoby doskonali i wskazują ludzkości kierunek... A jest to kierunek pozytywny.

Dzieci starsze (mające od 7 do 25 lat), zwane Dziećmi Indygo, posiadają pewne cechy wspólne z Kryształami. Obie generacje są wysoce wrażliwe i uduchowione. Posiadają też ważne życiowe cele. Główna różnica pomiędzy nimi polega na temperamencie. Indygo mają duszę wojownika. Ich zadaniem jest usunięcie starych wzorców, które przestały już ludzkości służyć. Są tu po to, by usunąć systemy prawne, edukacyjne i polityczne, którym brakuje uczciwości. Po to, by osiągnąć wymienione cele, potrzebny jest gorący temperament oraz płomienna determinacja.

Dorośli, którzy opierają się zmianom i są przywiązani do konformistycznej postawy, mogą nie rozumieć pokolenia Indygo. Dzieci te są często mylnie diagnozowane jako mające ADHD (Zespół Nadpobudliwości Psychoruchowej) lub ADD (Zespół Deficytu Uwagi). Kiedy takie dzieci zostają poddane leczeniu farmakologicznemu, nagle tracą swą wspaniałą wrażliwość, duchowe talenty i energię wojownika. Pisałam obszernie o Dzieciach Indygo w książce The Care and Feeding of Indigo Children. Temat ten został też dogłębnie przeanalizowany przez Lee Carroll oraz Jana Tobera w pracy The Indigo Children.

Natomiast Kryształowe Dzieci są zrównoważone i napełnione energią błogości. Oczywiście mogą mieć od czasu do czasu napad złego humoru, lecz w większości przypadków łatwo wybaczają i są wyrozumiałe. Kryształy są pokoleniem, które czerpie korzyści z gwałtownych zmian dokonanych przez Indygo. Na początku szły Dzieci Indygo uzbrojone w maczety i ścinały wszystko, co jest nieuczciwe. Za nimi posuwają się Kryształowe Dzieci ku bardziej pewnej i bardziej bezpiecznej rzeczywistości.

Tym dwóm generacjom nadano określenia Indygo oraz Kryształ, ponieważ najlepiej oddają one kolor aury oraz wzorce energetyczne. Aura Dzieci Indygo jest mocno nasycona ciemnym błękitem. Jest to kolor czakry trzeciego oka. Czakra trzeciego oka stanowi ośrodek energetyczny położony w głowie, na wysokości punktu między brwiami. Ta czakra odpowiada za zdolność jasnowidzenia, czyli możliwość postrzegania energii, duchów i doświadczania wizji. Wiele Dzieci Indygo jest obdarzonych tą zdolnością.

Natomiast Kryształowe Dzieci charakteryzuje wielobarwna, opalizująca aura, w pastelowych odcieniach. Jest ona podobna do efektu, jaki daje załamanie światła w krysztale kwarcu. (...)

 

Fenomen indygo Dzieci nowych czasów

•Autor: Carolina Hehenkamp

•Wydawnictwo: Kos

•Ilość stron: 210

•Oprawa: miękka.

•Wysyłamy w ciągu: 24 godzin

•Ludzie na całym świecie odkrywają, że coraz więcej dzieci zachowuje się zupełnie inaczej i nie przystosowuje się do przyjętych zasad tak łatwo, jak pokolenia żyjące przed nimi. Dzieci te nazywa się "nowymi dziećmi" albo "dziećmi nowych czasów".

 

Teorią kolorów życia zajmowała się jako jedna z pierwszych amerykańska terapeutka Nancy Ann Tappe, która opisała ją w wydanej przed wielu laty książce Understanding Your Life Through Color (Zrozumieć swoje życie poprzez kolor). Jej teoria została przyjęta i skutecznie wykorzystana przez wielu terapeutów. Zakłada ona, że każdy człowiek ma swój kolor życia, czasami dwa albo i więcej. Kolory życia są jak barwne powłoki, które są wyraźnie widoczne w aurze, a jednakowe kolory określają podobne cechy osobowości. Każda z nich wyraża określone cechy człowieka, które są łatwo rozpoznawalne, o ile wiemy, na co zwrócić uwagę.

W swojej książce opisuję dzieci nowych czasów, zwane także dziećmi indygo, ponieważ kolorem ich życia jest indygo. Kolor ten przejawia i wyraża cechy osobowości indygo. Każde dziecko ma swój własny podstawowy kolor życia, np.: czerwony, zielony, żółty, niebieski albo połączenie dwóch lub więcej kolorów. Dziecko, którego kolorem życia jest indygo, posiada nowe cechy osobowości i charakteru, do których nie jesteśmy przyzwyczajeni i które są częściowo trudne do przyjęcia i zaakceptowania przez nasze społeczeństwo.

•O autorce

•Carolina Hehenkamp urodziła się w roku 1947 w Holandii, gdzie mieszkała do roku 1966. Po ukończeniu szkoły przeprowadziła się do Paryża i tam studiowała projektowanie mody. Jako projektantka, redaktorka i dziennikarka mieszkała i pracowała przez wiele lat w Hiszpanii, Francji i Niemczech. W roku 1989 zrezygnowała z projektowania, aby poświęcić się życiu duchowemu. Na początku lat dziewięćdziesiątych nauczyła się technik Aura-Soma i została nauczycielem oraz doradcą w tej dziedzinie. Od 10 lat jest znaną i uznaną nauczycielką, uzdrowicielką i terapeutką w takich dziedzinach, jak praca z ciałem świetlistym, terapia światłem i kryształami. Jesienią 1999 roku założyła międzynarodową grupę Pierścień Światła Dzieci Indygo, pomagając zarówno rodzicom, jak i dzieciom.

•O książce

•Książka Fenomen indygo w twórczy i otwarty sposób podejmuje temat zadań życiowych nowych dzieci, dzieci indygo. Wydaje się, że poczyniły one pewien skok ewolucyjny w porównaniu z dziećmi "normalnymi" posiadają zdolności paranormalne, a w życiu kierują się przede wszystkim intuicją. Dzieci indygo żyją zgodnie z własnymi zasadami, nie dają się zmusić do niczego ani podporządkować, nie pasują do naszego utrwalonego sposobu myślenia, a wręcz sprzeciwiają się mu, choć jest to tylko opór bierny. Ich sprzeciw przejawia się często problemami w nauce i w zachowaniu w szkole, To powoduje, że z objawami ADHD, nadpobudliwością, dysleksją, uczuleniami na artykuły spożywcze albo alergiami dzieci te trafiają do psychiatrów i terapeutów. W sposób zrozumiały dla wszystkich autorka wyjaśnia przyczyny i znaczenie niezwykłego zjawiska dzieci indygo. Dzieląc się swoimi rozwiązaniami, spostrzeżeniami oraz doświadczeniami, chce zachęcić Czytelnika do zmiany myślenia i ukazuje nowe, niezwykłe zrozumienie złożonych związków pomiędzy dziećmi indygo, ich rodzicami i społeczeństwem.

 

BORYS – CHŁOPIEC Z INNEGO ŚWIATA?

 

Borys nie jest zwyczajnym dzieckiem. To mały geniusz, który kiedyś mieszkał na… Marsie.

Już jako niemowlę wykazywał cechy przyszłego geniuszu. Pierwsze słowo wypowiedział w wieku czterech miesięcy. Po kolejnych czterech miesiącach potrafił już mówić pełnymi zdaniami. Jako półtoraroczne dziecko czytał gazety, jako dwulatek malował abstrakcyjne obrazy. O ile to szybkie dojrzewanie można poczytywać za oznaki rodzącego się geniuszu, o tyle siadanie w pozycji lotosu i medytowanie już niekoniecznie. Równie niezwykła jest próba nawiązania poważnej dyskusji o Wszechświecie przez trzylatka. Matka Borysa wspomina, że potrafił on wtedy nazwać planety Układu Słonecznego, opowiadał też o odległych galaktykach. Pozorne bazgroły na kartce, po dokładnej analizie, okazały się strukturą DNA. Wkrótce też chłopiec zaczął snuć opowieści o życiu na Marsie.

 

 

Według Borysa Kiprjanowicza, pochodzi on bowiem z Marsa, a sporą część życia spędził również na Lemurii – mitycznym (przedatlantydzkim) kontynencie zatopionym ponoć na Oceanie Indyjskim (którego zagłady był ponoć świadkiem). Dla nas urodził się w Rosji w 1996 roku. Rodzice chłopca to wykształceni ludzie – matka jest lekarzem, ojciec emerytowanym oficerem.

 

I choć sceptyczny uśmiech powątpiewania pojawia się na twarzy każdego, kto czyta owe rewelacje, wiele osób, które słyszały opowieści chłopca na żywo przyznaje, że nie mogło się nadziwić, jak tak małe dziecko, mogło posiąść tak skomplikowaną wiedzę o Marsie, kolonizacji innych planet, podróżach w czasie, czy budowie statków kosmicznych. Wszystkie relacje Borysa były nad wyraz dokładne, trudno też, aby nawet przy bogatej wyobraźni, był w stanie z takimi szczegółami ciągnąć długą opowieść. Również język, jakim operuje, spotykamy raczej na wykładach uniwersyteckich, a nie w piaskownicy.

 

Jak więc wyglądało życie Borysa zanim pojawił się na Ziemi w naszych czasach?

 

 

Według chłopca Marsjanie są nieśmiertelni, ich wiek „zatrzymał” się na ziemskich 35 latach. Są bardzo wysocy (mają ponad 8 metrów), pokojowo nastawieni i posiedli wiedzę umożliwiającą im podróże nawet poza granice naszej galaktyki. Niestety, wskutek katastrofy, Mars stracił atmosferę. Ci, którzy przeżyli, mieszkają nadal na tej planecie, w podziemnych miastach i przystosowali się do oddychania dwutlenkiem węgla. Co więcej, tlen przyspiesza w nich obecnie proces starzenia. Swego czasu Marsjanie często odwiedzali Ziemię, a Borys był jednym z pilotów. Również Lemurianie stali na bardzo wysokim poziomie rozwoju. Oprócz Lemurian i Marsjan, którzy według niego byli podobni, opisuje jeszcze jedną rasę – Grajan, o wiele mniejszych, żyjących w innej galaktyce. Była to rasa agresywna, skora do podbojów i przeprowadzania eksperymentów na ludziach.

 

Opisał także doskonały statek kosmiczny: „Składa się z sześciu warstw. 25% to zewnętrzna warstwa, wykonana z trwałego metalu, 30% – druga,z czegoś podobnego do gumy. Trzecia warstwa obejmuje 30% – po raz kolejny metalowa. Końcowe 5% składa się ze specjalnej warstwy magnetycznej. Jeśli moglibyśmy naładować ją magnetyczną energią, te maszyny byłyby w stanie latać gdziekolwiek we Wszechświecie”.

 

Chłopak wyróżnia się też ponadprzeciętną wiedzą o kulturze staroegipskiej i cywilizacji Majów. Twierdzi, że wiele z zagadek starych cywilizacji nie zostało jeszcze nawet poznanych, a odpowiedzi na nie kryją się chociażby w starych posągach. Nasza cywilizacja nie jest jednak jeszcze w stanie postawić takich pytań, o znalezieniu na nie odpowiedzi nie mówiąc.

 

Chłopak przepowiada też przyszłe katastrofy. Zdarza mu się przemówić w języku dziś nieznanym. Zna też odpowiedź na pytanie, czemu ludzie chorują. Otóż nie potrafimy być szczęśliwi… Nie wolno nam myśleć o przeszłości, wspominać tego, co złe, wszystko ułoży się samo, bo każdy z nas pojawił się na tym świecie z konkretną misją do wykonania. Lemurianie wymarli podobno, bo nie potrafili się dalej rozwijać duchowo.

 

Na pytanie, skąd się wziął w obecnych czasach, Borys odpowiada, że dopiero teraz nastał czas, kiedy mogą się odrodzić tacy jak on. On i dzieci jemu podobne mają bowiem odegrać wielką rolę w czekających Ziemię konfliktach i możliwych zagładach. Dzieci te pojawią się na Ziemi w drodze reinkarnacji. Część z nich ma pochodzić z planety zwanej Proserpina, która rozpadła się miliony lat temu, ale jej mieszkańcy potrafili się teleportować w piąty wymiar.

 

Naukowcy badający chłopca zakładają, że może on być jednym z „dzieci indigo” (według New Age posiadają one nadnaturalne zdolności). Astronomowie i historycy są zdumieni zarówno wiedzą, jaką posiada tak mały chłopiec, jak i naukowym językiem, którym się posługuje. Z kolei według brytyjskiego ufologa, Johna Pope, wszyscy geniusze są potomkami kosmitów. Około 30-40 tys. lat temu, naszą planetę odwiedziła podobno obca inteligencja, a kosmici mieli dzieci z Ziemiankami.

 

Wiarygodność chłopca badała także ekipa z Project Camelot. Kilkunastoletni już chłopak, który obecnie uczęszcza do szkoły dla wybitnie uzdolnionych dzieci w Moskwie, wydawał się być nieco znudzony wywiadem, tak jakby zadawane mu pytania były zbyt oczywiste, by zawracać sobie głowę odpowiadaniem na nie. Grzecznie jednak opowiadał i dokładnie przedstawił swoje wspomnienia z poprzedniego życia. Badacze opisali go jako wyjątkowo nieśmiałego, ale z pewnością obdarzonego ponadprzeciętną inteligencją młodego człowieka.

 

Im jest starszy, tym jednak mniej mówi o dawnym życiu. Rodzice wspominają, że kiedyś czuli się, jakby Borys był istotą pozaziemską próbującą nawiązać kontakt z nimi – dziwnymi ziemianami. O odległych wydarzeniach opowiadał tak, jakby nastąpiły one całkiem niedawno. Matka Borysa twierdzi, że jego pamięć jest fragmentaryczna, co jakiś czas wyjawia nowy fakt, ale zdarza się też, że szybko zapomina niektóre szczegóły, jakby jego umysł był wielkim, zabrudzonym dyskiem, który pilnie potrzebuje defragmentyzacji.

 

Wyjątkowo pokojowo nastawiony chłopak, który jako maluch powtarzał, że zawsze należy nadstawiać drugi policzek, dziś nie ma już aż tak idealistycznego podejścia do życia. Wyśmiewany przez rówieśników, nierozumiany przez nauczycieli, nauczył się bronić i zamknął się w sobie. Czy to my, Ziemianie, sprawiamy, że niemożliwym jest trzymanie się pierwotnego nastawienia?

 

 

 

ZIELONA PIĘKNOŚĆ ! LA BELLE VERTE …

 

Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Na powitanie chciałbym Wam zaproponować niesamowity film o „przebudzeniu”, do którego tak wielu dąży bądź oczekuje.

 

 

Ukazuje abstrakcyjność i nieudolność naszego ziemskiego systemu z punktu widzenia istot o wyższej świadomości. Wbrew pozorom film wcale nie odbiega od prawdziwej natury rzeczywistości oraz od transcendentalnych umiejętności nabytych przez tych ludzi dzięki samodzielnej pracy nad ich umysłem. Od razu poczułem w filmie czystą energie, w jakże prostym a zarazem głębokim przekazie, do którego wielu osobom jest trudno dojść i samodzielnie zauważyć przez hipnoze, w którą zostali wprowadzeni przez matrix, oddalając się tym samym od swojej prawdziwej natury. Wystarczy się rozejrzeć i zapytać samego siebie, czy ludzie świadomo, żyliby w sposób w jaki my teraz żyjemy? odpowiedź jest prosta …

 

 

Połączenie duchowego przekazu i świetnego poczucia humoru w filmie, łączy się w spójny życiopogląd, oaprty na samopoznaniu własnego wnętrza i rzeczywistości, która nas otacza, podkreślając w tym co tak naprawdę jest w życiu ważne. Miejmy nadzieję, że przebudzenie nastąpi jak najszybciej, niosąc za sobą esencję naszej egzystencji, którą będziemy mogli wspólnie wykorzystywać żyjąc w symbiozie z wszystkim dookoła, czując przy tym wewnętrzne szczęście i dążenie do rozwijania się w warunkach opartych na zasadach współpracy i harmonii istot świadomych. ŻYCZĘ MIŁEGO OGLĄDANIA ! ŻYJCIE W ZGODZIE Z WASZĄ INTUICJĄ I SERCEM, KTÓRE ZAWSZE DĄŻA W DOBRYM KIERUNKU ! SPIPRZAJMY Z MATRIXA, ODŁĄCZAJMY ILU SIĘ DA ! DO USŁYSZENIA .

 

 

 

 

 

Kis Herceg

Antoine de Saint Exupéry

 

NIEZNANY SWIAT